Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2019

Happy.....

Cześć,

Powiem to co jedni już wiedzą, inni będą zaskoczeni.
Od wieków i tysiącleci zamknął się wczoraj kolejny obrót  ziemi wokół słońca, na ziemi oczywiście.
Jak jest na innych planetach nie wiem, a może po prostu nie pamiętam.
Z tejże  to właśnie okoliczności wszystkim życzę wszelkiej pomyślności, czego sobie wymarzycie. 

Myślę wciąż o Was, o tych którzy mnie ratowali w zeszłym roku.
Wtedy byłam w zupełnej niewiedzy co i jak będzie dalej.
To własnie z Waszą pomocą powróciłam. Nie załamałam się.
Po raz kolejny raz udało się.
DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM - za życie.

Wciąż jestem  sobą - przyjanjmiej tak mi się wydaje - a pozytywne przekonanie to już 50% sukcesu :-)

Białe dla mnie jest białe.
Gdy  jestem smutna - płaczę, śmieję się, gdy mi wesoło......

Będzie co ma być. 









sobota, 28 kwietnia 2018

Szczury, warchlaczki i inne trusie.....

Cześć wszystkim, Ello Wam :-)

Się przezyło, dozyło, do kolejnego wolnego.

Łykend nam się superacko ułożył, wolny od pracy, znaczy się.

Niektórzy się cieszą. Jest czym, wszak pełne 7 dni laby dla wybrańców.

Osobiście bym wolała bym do pracy chadzać.

W pracy jestem wolna, zdrowa, niezależna........

Praca uzdrawia mnie.

Ostatnio zadano  mnie pytanie na temat mej rehabilitacji.

W sumie wyszło na to, że rehabilitacja albo praca, ale wszak lepszej niż praca, rehabilitacji nie ma.

Co tu dużo kminić i gadać, szczęśliwa żem. 
Wiem, wiem, powtarzam się od lat (to chyba przez tą starość ;-)

Żyję kochani, jak każdy z nas, z Was.

Mam swoje smutki, żale, zmatwienia, radości  - jak każdy....
Tak naprawdę, łatwo wcale nie jest - tyle, że to  od nas (tu ode mnie) zależy jak to od życia wezmę (czy wezmę?? a   ja wezmę :-) i co z tym i jak zrobię.
Historia i potomni mnie oceniać będą......

Miałam również okazję i okoliczność rozmawaić ponownie czy jeśli walczymy/nie poddajemy się, wiedząc że przegramy/polegniemy, to głupota czy też odwaga.
Niezmiennie dla mnie normalność, pewnego rodzaju odwaga (stosując to nazewnictwo).
Według mnie nigdy nie można wykluczyć, że nam się uda osiągnąć zamierzony cel, nawet pomimo, że innym wcześniej się nie udało.
Nie znaczy to, że ja tego nie dokonam.

Podobnie jest przecież z biciem rekordów bądź zdobywaniem szczytów........

Od wielu, wielu lat również nie ważne jest czy ja mogę, tylko jak ja mogę (coś zrobić, uczynić)

Na ten przykład weźmy pracę.
Sama ja (bez sprzętów pomocniczych) to nawet  palcem do tyłka bym nie trafiła.
Z wózkiem i autem i z niewielką pomocą dwóch męskich ramion mogę, jak inni.
Sekret tkwi w głowie, w przestawieniu pewnych zapadek (tych w mózgoczaszce), założeń, pragnień..........

Od klilku miesięcy mam okazję obserwować jak sobie kiektórzy flaki i żyłay wypruwają,  byleby zawładnąć, zagarnąć, dla siebie więcej  i więcej. Mówię tu raczej o obowiązkach, przeważnie zawodowych. Baaardzo ważni się wtedy czują.
Trochę mi ich żal, bo dobrzy i nawet fajni bywają. Jak czasem.
Nikt nikomu pracy wszak nie zabrania........
A ja????
W latach dziewięćdziesiątych (piękna i młoda wtedy byłam i pzedewszystkim nie zdiagnozowana) w wyścigu szczrów udziału nie brałam. Tudzież obecnie za wrchlaczków gonitwę podziękuję.
Można przecież spokojniej, na lajcie, na luzie zrobić to samo.
Bardzo duże znaczenie (o ile nie diametralne) jednak w tym akurat konkretnym przypadku ma środowisko.
Kilometry mają ogromne znaczenie. Czy w te czy we wte.
Naturę, naleciałości, przyzwyczajenia pokoleniowe ciężko zmienić.
Niezmiernie podziwiam tych którym się chce i  to czynią.
Bohaterstwo czy idiotyzm.
Dla mnie to pierwsze.

Jedno na koniec jest pewne
Skoro już o tym mowa, to doskonale Wiecie, że to rewers mojej ulotki jednoprocentowej.
Może ostatnim rzutem na taśmę ktorś skorzysta bądź też zachowa na przyszły czas rozliczeń z fiskusem lub też podzieli się wiedzą...






Dlatego też

Bardzo mi w tym wszystkim, znaczy się w życiu :-) pomaga obraz, który od jakiegoś czasu często mam okazję mijać :-D.
Bo to od nas niemalże wszystko zależy i do nas sposób wyboru należy.

No i widzicie tak mnie refleksyjnie, tuż przed nadchodzącą pełnią w skorpionie, naszło.

Pewnie  to ta staroś ;-) ;-) Cieszę się z niej, z tej starości znaczy się 
:-D  

Bo biorąc pod uwagę wspomniane powyżej w poście środowisko i te kilometry, nie mam zbyt wiele okazji na  uczestnictwo w podobnych dysksjach, dysputach uczestniczyć.

Małżonek w delegacjach pracuje, pierworodne swój żywot wiedzie, 
no to trafiło tutaj ;-)

Słonecznego, ciepłego, bez opadów, odpoczynku Wam życzę.

Mnie również tego samego powinszujcie, bo dach w domku na rodowych włościach planujemy uszczelnić i orynnowanie założyć.



wtorek, 13 lutego 2018

Ci co grają tracą .......

Cześć, Bry Dzień, Siemanko....

No tak,. tak, puszek pod skrzydełkami wciąż narasta :-)

Normalność, życie i jego szarzyzna wróciła i mnie słodko, wręcz niewinnie otula.......

Po prostu bosko, ten wiatr poczułam.........


W tym stanie rzeczy, jak wielokrotnie mówiłam - ja mogę wszystko.

Damy sobie radę, z tymi kredytami, oby zdrówko było jak jest........

Działkę się sprzeda..........., może dwie.........

A wicie co????

Dzięki Wam ta siła wróciła !!!!!!

Dziękuję.

Sprawa z otrzymaniem pieniędzy ze zbiórki zakończyła się pomyślnie. Kwota pomniejszona o 7% wpłynęła na konto kredytu, to do wcześniejszej spłaty.

Ile nerwów naszarpało. Z dystansem  podchodzę do wszelkich fundacji "przy okazji", a już miałam pismo do prokuratury napisane....
Nie wszyscy którzy chcą Ci pomóc, chcą dla Ciebie dobrze....

Tak więc ostrożnie i miejcie się na baczności.........

Z pozytywnych jeszcze innych aspektów:

Byłam na komisji, ZUS chciał mnie oglądnąć.
Taaa, przypadek  beznadziejny. Najkrótsza  komisja, jakakolwiek kiedy miałam okazję przeżyć. Wystarczy, że weszłam. Kurtkę zdjęłam. Dokumenta podałam no i dowód też. Ze 3-4 zdania no i mam. Na kolejne lat 5.

Nawet nie myślę, co będzie za te 5 lat. Mam zamiar przeżyć i bawić się dobrze. 
Na weselu córki, obiecałam jej że matka tańcować na obcasach bedzie.  Może  i tabletkę spreparują mądrzy ludzie......

Pożyjemy, zobaczymy, przyjdzie czas będzie rada......

Jak widać wessało mnie życie, które kocham przeogromnie.
Cudowne jest.

Na koniec niestety, pewnego rodzaju zaprzeczenie sobie :



Może za rok zmienię te ulotkę ;-)



A teraz bawmy się póki co. wszak zapusty rządzą dziś.






środa, 10 stycznia 2018

W ferworze eufori

Część z Was już wie !!!!


Nie,nie nic nie znalazło się.


ODBIERAM JUTRO MÓJ WÓZEK.



Świeżutko,dopiero co wyprodukowany :-)

Teraz się ładuje :-)


Cały  czarniutki, pachnący lakierem proszkowym,mówię Wam cudo.


Jeszcze nie spersonifikowany ;-)
Wszystko czeka  na zamontowanie :-)

Pochwalę,pochwalę,a jakże


Pierwsza część


                        Wolności

                 Niezależności
                                               Samodzielności


I to wszystko dzięki Wam !!!!! :-) 


Jeszcze "tylko" autko i już.........

Z tym trochę kiepskawo, no ale.... nadzieja umiera ostatnia.

Polecam się pamięci.

Proszę Was jednak wciąż nieustająco o pomoc   Duży wózek dla Joanny

Moje konto osobiste to:
 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Joanna Bieber jestem :-)

Z przyjemnością rozliczę się z kochanym Urzędem Skarbowym


Z tych zniesionych przez czas uwięzienia (siedzenia) w domu, na emkwadracie, jaj, coś powoli zaczyna się wykluwać ;-)
Całe szczęście, że nie doczekam co, raczej nic fajnego.

Ale wiecie co, oprócz tego, że co wiedźmę nie zabiło - to mnie podwójnie wzmocniło, to poczułam się przez ten czas jak kaleka, jak niepełnosprawna. 
Niefajnie, no ten wszechobecny ból głowy  rozdzierający, w momencie  gdy się poruszam w postaci dwunożnej,a galareta obija się o mózgoczaszkę, to wciąż towarzyszące uczucie  niekumatości i zakręcenia, splątania.

Forest mnie wystabilizuje, tylko trochę czasu musi upłynąć.

Może zacznę grać w gry liczbowe....???

Gdyby ktoś chciał, potrzebował może na przykład zakupić  część moich rodowych włości.

Sprzedam działkę budowlanę 1 020 m2 (warunki zabudowy 2017 r. dla budynku mieszkalnego jednorodzinnego), działka w kształcie prostokąta 45x23m.
Gmina Zgierz, Jasionka. Miejscowość graniczy z Sokolnikami.
Niezabudowana, nieogrodzona
Dojazd drogą asfaltową, krótki fragment drogą polną.
Wokół miejscowości przepiękne lasy, łąki i stawy.
W Sokolnikach busy kursujące do Łodzi lub do Ozorkowa, kawałek dalej tramwaj.
Dojazd do Zgierza zajmuje ok. 15 min autem, 30 min do Łodzi. trasa szybka i wygodna.
Blisko węzeł A1/A2

Chętnych zapraszam do kontaktu.
Wzięcie następnego kredytu nie wchodzi w grę.
To tak jakbym założyła sobie pętlę na szyję.
Wystarczy, że po autku zostało mi jeszcze  6,5 roku spłaty kredytu.
Zaraz przelewy będę robić......................
Echhhhhhh, życie, oby tylko gorzej nie było, to dam radę..............


Ale jutro.............. :-D









niedziela, 30 lipca 2017

Holiday

Dzieeeeeń Dobry,


No !!!!!!!

Tak to można żyć !!!!!!

Poproszę tak (temperaturowo :-) przez najbliższe 4 tygodnie.

Czujem, że żyjem, dycha mi się wprost rewelacyjnie. Jakoś tak krew szybciej krąży w  żylno-tętniczych przewodach.

Nawet uczulenie na głupotę  jakoś mniejsze  ;-) taaaaa,w głowie się nie pomieściło i w rzyci też ciasno, może się wyskwierczało w słoneczka promieniach :-)

Przypomnę Tym, którzy nie wiedzą, nie chcą pamiętać, pokłady asertywności mojej i każdego członka rodziny mej (dziecię, maużonek) są na tyle pojemne, iż doskonale sobie rodzimy z tym co robić mamy. Nikt nam mówić nie musi, do której biedronki po bułki chadzać mamy. Czy tej 5 km oddalonej od domku czy na ten przykład nawet i do Poznania, Łorsoł ;-) czy może i  Tomaszowa Mazowiec kiego. 

JA (ona, on) decyduję/jemy !!!!!

Moje dziecię wychowuję JA.

Dumnam z pierworodnej mej nieziemsko ogromnie żem :-)




Tak ogólnie bez drastycznych, większych zmian u mnie.

Tak samo szczęśliwa, kochana, kochająca.

Równią pochyłą w dół niezmiennie do przodu.

Niezmiennie  chce mnie się żyć !!!!!!!! Pełną gębą życie żreć wciąż.

Jaka stara wtedy byłam i brzydka ;-) 
Ps. Zawsze połykam ;-)


Fakt faktem, że jak mnie niemoc bezsilności najdzie, kaleką jestem wszak ;-) coraz trudniej mi z kolan się podnieść, te fenksowe skrzydła w tym popiele wyciuchrane, co raz cięższe widocznie.......;-)



Tak 3 roki temu było

(główkę w prawo proszę skłonić;-)



A tak wczoraj, dziś nocą :-)

No i czemu ja się wciąż tak jarzę????;-)

Byłem tam, ale nie piłem.....;-) Ciekawe który za kierowcę był???;-)
 Wszyscy to wszyscy - Bo takich dwóch jak nas trzech.........




Tak też bywa.....





W ten oto sposób mój urlop dobiegł końca. Nigdy więcej (urlopu).
Praca czyni wolną mnie, zdrowszą i w ogóle...............
jest de best :-D

Dziękuję wszystkim aniołom mym (Wasze skrzydła to dopiero są............


środa, 23 marca 2016

Wystrój

Dobrze jest nie trza psuć.
Byłam wczoraj świadkiem w szpitalu, na izbie przyjęć "organizowania wystroju świątecznego" przez ludzi.
Chodzi o "troskliwe" oddawanie starszych ludzi (matek, ojców, sióstr, braci, ciotek, wujków) do szpitala na święta, bo nie "pasują do wystroju" proceder okrutny i bezlitosny. Fakt, że co jakiś czas gdzieś o tym czytałam, ale inaczej jest tą bezduszność zobaczyć na własne oczy ...........
U nas wiosna (w sercu i w duszy to permanentnie i non stop :-), na powietrzu przepiękna pogoda.
Muszę Wam jeszcze o tym wózku napisać (wiem, wiem, nudna jestem :-P
Po prostu WOLNOŚĆ, takie w 100% FREEDOM 
Casem czuję się nawet tak jak bym zupełnie zdrowa była. Wtedy jak mi włosy wiatr rozwiewa, jak chłodny wiatr znajduje każdą szczelinę w której może się schronić. Wtedy gdy słońce w oczęta me przyświeca, oślepiając mnie zupełnie...... Kocham te chwile. Nawet wtedy gdy zmarznięta, wywiana wiatrem, z cieknącym nosem wracam do  domu i po pokonaniu jakiś 15-20 km, zaczynam z uśmiechem od razu szykować obiad...... CUDNIE mi wtedy ......
Tej cudności wszystkim Wam życzę..........

Człowiek myśli, pan Bóg kryśli, albo inaczej, człowiek planuje pan Bóg kieruje.
To mogło być wszystko w temacie, ale dodam jeszcze żeberka..... znaczy się nie te na świąteczny obiad, ale te połamane, znaczy się Jurkowe połamane. 
Rodzinny, błogi, cichy czas przed nami, w zaciszu i w domowych naszych łóżkowych pieleszach ;-)

Ps. zalecenie lekarskie: relaksacyjny tryb bytu...;-) :-D

środa, 9 marca 2016

HAPPINESS :-D

Cześć, cześć
Ja tak tylko przelotem.
No u mnie, jak zwykle, taki zapitol, że załadować nie ma kiedy....;-)
Muszem Wam cooś powiedzieć.
Jak zawsze u nie sie dzieje. Albo przemarsz wojsk, albo sraczka, no  mówię, że normalka taka. Inni to nazywają prozą życia albo szarzyzną życia, u mnie to normalność.

Któregoś pięknego razu, jakoś tak ostatnio, jak mój  maużonek, do auta pierwyj  zeszedł i zoczył, że lusterko jest połamane  w ogóle zdupcone.
Cały dzień żeśmy sprawy załatwiali, klnąc na los, nie dość że kaleki, koślawy to i do dupy, ale....... jak wróciliśmy czekał na nas jakowyś człowiek i skruszonym głosem przyznał się do winy i spisalim oświadczenie, co byśmy mogli naszemu 16latkowi nowe lustereczko wprawić :-)
Wiarę w ludzi  normalnie nam przywrócił sąsiad z naszego bloku.
Tak to życie nam upływa właśnie tak :-)
Ostatnio znowu usłyszałam, że nie mam psychiki chorej osoby, bo mnie się wciąż chce, a im mi gorzej tym więcej mi się chce :-)
Przecież mówiłam Wam, że mój apetyt rośnie w miarę jedzenia...:-P
A że teraz mam taką ogromną czarną jak smoła furtkę do wolności.
Tak tak moi drodzy, tak ja to widzę, ku wolności,  ku niezależności. SUPER
a o co kaman?????

TAADDDDAAAADAAAAAMMMMMM








Czarne jak smoła 140kg szczęścia.
To wszystko dzięki Wam. Tak, tak, dzięki Wam, moim aniołom - sponsorom, darczyńcom i dzięki Waszym 1%

DZIĘKUJĘ - DZIĘKUJĘ - DZIĘKUJĘ

Bez fachowej obsługi, negocjacjom z Panem Grzegorzem, który to cierpliwie znosił moje wymyślenia i brak mej cierpliwości (po prostu delikatne zniecierpliwienie ;-) oraz brak jakiegokolwiek zrozumienia dla bezmyślności producenta we wdrażaniu pewnego rodzaju innowacji ;-) koniecznych do mego szczęścia.
 Bo to Pan Grzegorz, wszystkiemu sprostał :-) no i zapewne się ucieszył, że w końcu  się mnie pozbył, znaczy się już se wyjechałam ;-) 

Ale słuchajcie jak wymarzłam to poezja, ale nic to jutro rankiem, kole południa na start :) :-D :-D

Tak, tak, wiem, wiem, że jeszcze chodzę, znaczy się przestawiam kończyny dolne naprzemiennie, przez jakieś kilka, kilka naście metrów samodzielnie (z kulą;-), ale spacer ze mną to średnia przyjemność. Teraz to FREEDOM :-)
Nie muszę się prosić nikogo o zawiezienie, żeby do sklepu......

Ino tylko ta nasz Łódź to taka dla kalek nieprzyjazna.
Ale na całe miasto mam do dyspozycji dwie linie tramwajowe, te niskopodłogowe, a do tych przystanków to tylko jakieś 4,5 km.
Mówię Wam superior jest.........;-)

Dziś przeszłam/przejechałam całą naszą jedyną super reprezentacyjną ulicę i wiem, że wejdę do mcdonalda i do żabki i do paru nielicznych sklepów ;-)
Za to te wyrwy w chodnikach i dziury. Bajera

Kończę bo tak wysławiać nasze miasto mogę w nieskończoność ;-)

Żegnam się z Wami. Musze ustalać trajektorię na jutro;-)






sobota, 27 lutego 2016

Burdel

Takie to życie u mnie ostatnio:
dziwka (czyt. ebana ręka nie chce mnie słuchać;-), 
qrwa (czyt. noga, kutq co lata jak chce;-) 
i inne uje  (czyt. kamienie w woreczku żółciowym,
no po prostu cały, rozpasany burdel na mojej głowie, tylko iść się  poszczać ;-)

tak na okrągło i w kółko macieju, wciąż to samo...........

Złapałam się ostatnio na tym, że cieszę się z  tego, czym inni się przerażają, a ja  na to czekam z utęsknieniem.
To co dla nich jest koszmarem, mnie się jawi  jako wolność.
No i czekam, i czekam (cierpliwie jeszcze;-) i w końcu się doczekam :-D


Ps. Jeśli jeszcze się nie rozliczyliście z podatku za zeszły rok, a chcecie mi pomóc, pamiętajcie o mnie


lub dobrowolnie wpłacając na nr konta stowarzyszenia 
Dolnośląska Fundacja Rozwoju Zdrowia   nr konta:
 45 1240 1994 1111 0000 2495 6839                     tytułem: YOANA


no i pamiętajcie, że 

A wszystkim dbającym o mnie w jakikolwiek sposób, po prostu dziękuję, DZIĘKUJĘ WAM, 


DZIĘKUJĘ