Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 kwietnia 2018

Szczury, warchlaczki i inne trusie.....

Cześć wszystkim, Ello Wam :-)

Się przezyło, dozyło, do kolejnego wolnego.

Łykend nam się superacko ułożył, wolny od pracy, znaczy się.

Niektórzy się cieszą. Jest czym, wszak pełne 7 dni laby dla wybrańców.

Osobiście bym wolała bym do pracy chadzać.

W pracy jestem wolna, zdrowa, niezależna........

Praca uzdrawia mnie.

Ostatnio zadano  mnie pytanie na temat mej rehabilitacji.

W sumie wyszło na to, że rehabilitacja albo praca, ale wszak lepszej niż praca, rehabilitacji nie ma.

Co tu dużo kminić i gadać, szczęśliwa żem. 
Wiem, wiem, powtarzam się od lat (to chyba przez tą starość ;-)

Żyję kochani, jak każdy z nas, z Was.

Mam swoje smutki, żale, zmatwienia, radości  - jak każdy....
Tak naprawdę, łatwo wcale nie jest - tyle, że to  od nas (tu ode mnie) zależy jak to od życia wezmę (czy wezmę?? a   ja wezmę :-) i co z tym i jak zrobię.
Historia i potomni mnie oceniać będą......

Miałam również okazję i okoliczność rozmawaić ponownie czy jeśli walczymy/nie poddajemy się, wiedząc że przegramy/polegniemy, to głupota czy też odwaga.
Niezmiennie dla mnie normalność, pewnego rodzaju odwaga (stosując to nazewnictwo).
Według mnie nigdy nie można wykluczyć, że nam się uda osiągnąć zamierzony cel, nawet pomimo, że innym wcześniej się nie udało.
Nie znaczy to, że ja tego nie dokonam.

Podobnie jest przecież z biciem rekordów bądź zdobywaniem szczytów........

Od wielu, wielu lat również nie ważne jest czy ja mogę, tylko jak ja mogę (coś zrobić, uczynić)

Na ten przykład weźmy pracę.
Sama ja (bez sprzętów pomocniczych) to nawet  palcem do tyłka bym nie trafiła.
Z wózkiem i autem i z niewielką pomocą dwóch męskich ramion mogę, jak inni.
Sekret tkwi w głowie, w przestawieniu pewnych zapadek (tych w mózgoczaszce), założeń, pragnień..........

Od klilku miesięcy mam okazję obserwować jak sobie kiektórzy flaki i żyłay wypruwają,  byleby zawładnąć, zagarnąć, dla siebie więcej  i więcej. Mówię tu raczej o obowiązkach, przeważnie zawodowych. Baaardzo ważni się wtedy czują.
Trochę mi ich żal, bo dobrzy i nawet fajni bywają. Jak czasem.
Nikt nikomu pracy wszak nie zabrania........
A ja????
W latach dziewięćdziesiątych (piękna i młoda wtedy byłam i pzedewszystkim nie zdiagnozowana) w wyścigu szczrów udziału nie brałam. Tudzież obecnie za wrchlaczków gonitwę podziękuję.
Można przecież spokojniej, na lajcie, na luzie zrobić to samo.
Bardzo duże znaczenie (o ile nie diametralne) jednak w tym akurat konkretnym przypadku ma środowisko.
Kilometry mają ogromne znaczenie. Czy w te czy we wte.
Naturę, naleciałości, przyzwyczajenia pokoleniowe ciężko zmienić.
Niezmiernie podziwiam tych którym się chce i  to czynią.
Bohaterstwo czy idiotyzm.
Dla mnie to pierwsze.

Jedno na koniec jest pewne
Skoro już o tym mowa, to doskonale Wiecie, że to rewers mojej ulotki jednoprocentowej.
Może ostatnim rzutem na taśmę ktorś skorzysta bądź też zachowa na przyszły czas rozliczeń z fiskusem lub też podzieli się wiedzą...






Dlatego też

Bardzo mi w tym wszystkim, znaczy się w życiu :-) pomaga obraz, który od jakiegoś czasu często mam okazję mijać :-D.
Bo to od nas niemalże wszystko zależy i do nas sposób wyboru należy.

No i widzicie tak mnie refleksyjnie, tuż przed nadchodzącą pełnią w skorpionie, naszło.

Pewnie  to ta staroś ;-) ;-) Cieszę się z niej, z tej starości znaczy się 
:-D  

Bo biorąc pod uwagę wspomniane powyżej w poście środowisko i te kilometry, nie mam zbyt wiele okazji na  uczestnictwo w podobnych dysksjach, dysputach uczestniczyć.

Małżonek w delegacjach pracuje, pierworodne swój żywot wiedzie, 
no to trafiło tutaj ;-)

Słonecznego, ciepłego, bez opadów, odpoczynku Wam życzę.

Mnie również tego samego powinszujcie, bo dach w domku na rodowych włościach planujemy uszczelnić i orynnowanie założyć.



wtorek, 13 lutego 2018

Ci co grają tracą .......

Cześć, Bry Dzień, Siemanko....

No tak,. tak, puszek pod skrzydełkami wciąż narasta :-)

Normalność, życie i jego szarzyzna wróciła i mnie słodko, wręcz niewinnie otula.......

Po prostu bosko, ten wiatr poczułam.........


W tym stanie rzeczy, jak wielokrotnie mówiłam - ja mogę wszystko.

Damy sobie radę, z tymi kredytami, oby zdrówko było jak jest........

Działkę się sprzeda..........., może dwie.........

A wicie co????

Dzięki Wam ta siła wróciła !!!!!!

Dziękuję.

Sprawa z otrzymaniem pieniędzy ze zbiórki zakończyła się pomyślnie. Kwota pomniejszona o 7% wpłynęła na konto kredytu, to do wcześniejszej spłaty.

Ile nerwów naszarpało. Z dystansem  podchodzę do wszelkich fundacji "przy okazji", a już miałam pismo do prokuratury napisane....
Nie wszyscy którzy chcą Ci pomóc, chcą dla Ciebie dobrze....

Tak więc ostrożnie i miejcie się na baczności.........

Z pozytywnych jeszcze innych aspektów:

Byłam na komisji, ZUS chciał mnie oglądnąć.
Taaa, przypadek  beznadziejny. Najkrótsza  komisja, jakakolwiek kiedy miałam okazję przeżyć. Wystarczy, że weszłam. Kurtkę zdjęłam. Dokumenta podałam no i dowód też. Ze 3-4 zdania no i mam. Na kolejne lat 5.

Nawet nie myślę, co będzie za te 5 lat. Mam zamiar przeżyć i bawić się dobrze. 
Na weselu córki, obiecałam jej że matka tańcować na obcasach bedzie.  Może  i tabletkę spreparują mądrzy ludzie......

Pożyjemy, zobaczymy, przyjdzie czas będzie rada......

Jak widać wessało mnie życie, które kocham przeogromnie.
Cudowne jest.

Na koniec niestety, pewnego rodzaju zaprzeczenie sobie :



Może za rok zmienię te ulotkę ;-)



A teraz bawmy się póki co. wszak zapusty rządzą dziś.






poniedziałek, 22 stycznia 2018

Po staremu, a jednak inaczej......

Helołeczka :-)

To znowu ja, ale nie całkiem taka sama, jak przez ostatni miesiąc.
Miesiąc niby  życia, takiej egzystencji i udawania, że daję radę.
Gówno daję radę (jak czasem ;-) zrobić w postawie dwunożnej wsparta o kuli.....
Dylematy, rozważania, kalkulacje, liczenie, rozpatrywanie - tak upłynął mi/nam  ostatni tydzień.
Mózg się mi gotował, ropa parowała widocznie,  galareta twardniała.........
No i jest czarna bestia.
No dobra  nie udałoby się dzięki pomocy i zaangażowaniu pracowników banku. Pani Izo dziękuję za całego serca
Tak moi drodzy nabyłam drogą kupna auto.

Jakie??  

Czarne  :-D

Kredyt powiększony o kolejne 60 tysięcy na kolejne 7 lat

Deja vu  ?? dzień świstaka???

Jak by nie patrzeć i nazywać pełna wolność, niezależność wraca.
Skrzydełka odrastają.
Wiecie jaka ja szczęśliwa do pracy naszłam?? :-D :-D
Praca czyni wolnym.
Dziękuję wszystkim, którzy mi pomagali, pomagają
Tak naprawdę to Wy daliście mi porządnego "kopniaka" na rozpęd.

Co ja Wam tu będę kukurykać??

D Z I Ę K U J Ę ! ! !

Środki zebrane na koncie pomagam.pl/wózekdlajoanny (czekam na przelanie z Fundacji Ochrony  Praw człowieka) przeznaczę na opłatę ubezpieczeń, a co zostanie na spłatę kredytu, żeby jak najszybciej pozbyć się pętli.
Oby gorzej nie było, zdrówko jako taki jest było - to damy sobie radę.

Nie mniej jednak cały czas zbieram fundusze, aby spłacić szybciej kredyt, kolejne 900 zela miesięcznie to masa kasy.

Jeśli chcecie, możecie: 

Joanna Bieber:
 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Pomoc - auto

To co się wciąż dzieje jest niesamowite, Wy jesteście niesamowici.

Weszła dziś do mnie Asia. Asia, którą ostatnio widziałam jakieś
 19/20 lat temu, a żeśmy rozmawiały jakbyśmy  w weekend się widziały.

Magia istnieje.


Najlepszego Wam !!!!!

Ps. nie zawiodę









środa, 10 stycznia 2018

W ferworze eufori

Część z Was już wie !!!!


Nie,nie nic nie znalazło się.


ODBIERAM JUTRO MÓJ WÓZEK.



Świeżutko,dopiero co wyprodukowany :-)

Teraz się ładuje :-)


Cały  czarniutki, pachnący lakierem proszkowym,mówię Wam cudo.


Jeszcze nie spersonifikowany ;-)
Wszystko czeka  na zamontowanie :-)

Pochwalę,pochwalę,a jakże


Pierwsza część


                        Wolności

                 Niezależności
                                               Samodzielności


I to wszystko dzięki Wam !!!!! :-) 


Jeszcze "tylko" autko i już.........

Z tym trochę kiepskawo, no ale.... nadzieja umiera ostatnia.

Polecam się pamięci.

Proszę Was jednak wciąż nieustająco o pomoc   Duży wózek dla Joanny

Moje konto osobiste to:
 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Joanna Bieber jestem :-)

Z przyjemnością rozliczę się z kochanym Urzędem Skarbowym


Z tych zniesionych przez czas uwięzienia (siedzenia) w domu, na emkwadracie, jaj, coś powoli zaczyna się wykluwać ;-)
Całe szczęście, że nie doczekam co, raczej nic fajnego.

Ale wiecie co, oprócz tego, że co wiedźmę nie zabiło - to mnie podwójnie wzmocniło, to poczułam się przez ten czas jak kaleka, jak niepełnosprawna. 
Niefajnie, no ten wszechobecny ból głowy  rozdzierający, w momencie  gdy się poruszam w postaci dwunożnej,a galareta obija się o mózgoczaszkę, to wciąż towarzyszące uczucie  niekumatości i zakręcenia, splątania.

Forest mnie wystabilizuje, tylko trochę czasu musi upłynąć.

Może zacznę grać w gry liczbowe....???

Gdyby ktoś chciał, potrzebował może na przykład zakupić  część moich rodowych włości.

Sprzedam działkę budowlanę 1 020 m2 (warunki zabudowy 2017 r. dla budynku mieszkalnego jednorodzinnego), działka w kształcie prostokąta 45x23m.
Gmina Zgierz, Jasionka. Miejscowość graniczy z Sokolnikami.
Niezabudowana, nieogrodzona
Dojazd drogą asfaltową, krótki fragment drogą polną.
Wokół miejscowości przepiękne lasy, łąki i stawy.
W Sokolnikach busy kursujące do Łodzi lub do Ozorkowa, kawałek dalej tramwaj.
Dojazd do Zgierza zajmuje ok. 15 min autem, 30 min do Łodzi. trasa szybka i wygodna.
Blisko węzeł A1/A2

Chętnych zapraszam do kontaktu.
Wzięcie następnego kredytu nie wchodzi w grę.
To tak jakbym założyła sobie pętlę na szyję.
Wystarczy, że po autku zostało mi jeszcze  6,5 roku spłaty kredytu.
Zaraz przelewy będę robić......................
Echhhhhhh, życie, oby tylko gorzej nie było, to dam radę..............


Ale jutro.............. :-D









sobota, 23 grudnia 2017

Magia.........

Wiecie co się stało???? tia ciężko nie wiedzieć........

Ani widu, ani słychu o skradzionych pojazdach.........

Ale wiecie, że magia świąt istnieje..........

Limit wylanych łez na najbliższy rok(dwa,trzy.....) wyczerpałam.

Łez szczęścia oczywiście.

Trudno mi uwierzyć w to co piszę.

Znalazł/znaleźli się fundator/fundatorzy na zakup nowego wózku 

inwalidzkiego dla mnie.

Jeszcze wszystko się kreuje/tworzy/ustala, ale On jest,wiem, 

rozmawiałam. On istnieje na prawdę !!!!!!!!!!!

Światowa Fundacja Praw Człowieka zorganizowała (sama od 

siebie) zbiórkę na zakup auta. 

https://pomagam.pl/wozekdlajoanny/


Cóż ja mogę, powiedzieć??

Wiara w dobroć i w ludzkie serca została mi przywrócona.

Tak się zastanawiałam ostatnio, że ja to taka prosta, szczera, ufna,

naiwna istota jestem.

Cudzego nie chcę i nie biorę, a swoim jak mogę to się podzielę.

W swej naiwności, swoją miarą innych postrzegam.

W bardzo wielu komentarzach mówiliście, że karma wraca i wróci 

do złodzieja.

Nic mi po tym, że źle komuś będzie.

Daje mi radość, że nie jest ze mnie taka suka i zła istota,skoro 

taki odzew, taki ogrom pomocy i wsparcia w moją stronę popłynął.



Wszystkim Wam SZCZERZE, Z SERCA DZIĘKUJĘ.



Na tę zbiórkę, to każda złotówka się liczy, PROSZĘ ! ! ! 



Tak jak w 2012 roku, żeście ratowali .............
skoro jestem tu z Wami,chyba ktoś ma plan...... .....


Wpłaty można też na OPP:
Dolnośląska Fundacja Rozwoju Zdrowia 
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839   tytułem: YOANA


Można również bezpośrednio:
 Joanna Bieber 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Z przyjemnością rozliczę się z kochanym Urzędem Skarbowym




Przestałam już wierzyć, że się odnajdą sprzęty, ale zaczęłam wierzyć, że jeszcze przede mną jasne i świetlane chwile.



Teraz to chyba nie chichot losu .........???? prawda...?????

Ściuchrało mnie w ostatnich dniach, nie ukrywam, ale dzięki Wam, dla Was się wygrzebię się, obiecuję.


Nie dam satysfakcji złodziejowi


Dla Was i dzięki Wam

WDZIĘCZNA JOANNA







niedziela, 30 lipca 2017

Holiday

Dzieeeeeń Dobry,


No !!!!!!!

Tak to można żyć !!!!!!

Poproszę tak (temperaturowo :-) przez najbliższe 4 tygodnie.

Czujem, że żyjem, dycha mi się wprost rewelacyjnie. Jakoś tak krew szybciej krąży w  żylno-tętniczych przewodach.

Nawet uczulenie na głupotę  jakoś mniejsze  ;-) taaaaa,w głowie się nie pomieściło i w rzyci też ciasno, może się wyskwierczało w słoneczka promieniach :-)

Przypomnę Tym, którzy nie wiedzą, nie chcą pamiętać, pokłady asertywności mojej i każdego członka rodziny mej (dziecię, maużonek) są na tyle pojemne, iż doskonale sobie rodzimy z tym co robić mamy. Nikt nam mówić nie musi, do której biedronki po bułki chadzać mamy. Czy tej 5 km oddalonej od domku czy na ten przykład nawet i do Poznania, Łorsoł ;-) czy może i  Tomaszowa Mazowiec kiego. 

JA (ona, on) decyduję/jemy !!!!!

Moje dziecię wychowuję JA.

Dumnam z pierworodnej mej nieziemsko ogromnie żem :-)




Tak ogólnie bez drastycznych, większych zmian u mnie.

Tak samo szczęśliwa, kochana, kochająca.

Równią pochyłą w dół niezmiennie do przodu.

Niezmiennie  chce mnie się żyć !!!!!!!! Pełną gębą życie żreć wciąż.

Jaka stara wtedy byłam i brzydka ;-) 
Ps. Zawsze połykam ;-)


Fakt faktem, że jak mnie niemoc bezsilności najdzie, kaleką jestem wszak ;-) coraz trudniej mi z kolan się podnieść, te fenksowe skrzydła w tym popiele wyciuchrane, co raz cięższe widocznie.......;-)



Tak 3 roki temu było

(główkę w prawo proszę skłonić;-)



A tak wczoraj, dziś nocą :-)

No i czemu ja się wciąż tak jarzę????;-)

Byłem tam, ale nie piłem.....;-) Ciekawe który za kierowcę był???;-)
 Wszyscy to wszyscy - Bo takich dwóch jak nas trzech.........




Tak też bywa.....





W ten oto sposób mój urlop dobiegł końca. Nigdy więcej (urlopu).
Praca czyni wolną mnie, zdrowszą i w ogóle...............
jest de best :-D

Dziękuję wszystkim aniołom mym (Wasze skrzydła to dopiero są............


poniedziałek, 20 czerwca 2016

ANGELS

Cześć

Kiedyś zawsze i wciąż na okrągło powtarzałam
NIGDY NIE MÓWIĘ NIGDY I NIGDY NIE MÓWIĘ NA ZAWSZE.
Potem jakoś mi przeszło.
No wiecie takie jakieś rozsiane historie, oblepione ropą zasklepioną w mózgoczaszce, a stamtąd wszak nie ma ujścia i kilka innych tego typu epizodów w tym epileptycznych, coś o głębokich, czy też głęboko w żyłach ukrytych zakrzepach.
Ogólnie rzecz ujmując  takie tam sratatata.
Taaaaa.
Łatwo się pisze, gorzej to w życiu wygląda, gdy mięśnie odmawiają współpracy.
Mhhhmmmm.
Wystarczy tylko chcieć mówią.
Tiaaaaaaaaaa
Zwieracze też mięśnie.

Co mam Wam powiedzieć, że przesrane, przefikane. 

A jednak nie warto rezygnować z tego, co życie Wam/nam na talerzu pod noc podaje.

Wiem, wiem, nie każden jest w stanie schylić się i podnieść.

Nie rezygnujcie z marzeń, choćbyście w zapełnionym pampersie siedzieli.

Jaka tragedia będzie jak mięsień języka przestanie mnie słuchać.

Jeśli już przy pampersach jesteśmy, to co to se kupiłam i używam  :P

No i co????
 Na tym świat się nie kończy.

Tak samo wózek.
Dał mi wolność, niezależność.
Wróciłam na łono zawodowe społeczeństwa po latach wykluczenia, egzystencji poza jego nawiasem.



Żrem to życie ile tylko jestem w stanie przełknąć.

Żyje chwilą, tu i teraz. 

Kocham, kochana jestem.

Nie ja jedna choruję, nie ja jedna mam problemy.

Wszystko jest po coś.

Nic nie dzieje się przypadkiem.

Nie ma przypadków.

Czy czegoś w życiu żałuję.

NIE

Mogę jedynie żałować tego, czego nie zrobię (oby nie było takiego czegoś ;-)


Jetem po prostu szczęśliwa

Tak ja.
Ta na wózku, choć jeszcze czasem udaję, chodzę (ułuda chodzenia)

ale uj tam, szczęśliwa jestem


Dobra tam. 
Ide pierworodnemu dziecięciu omleta robić

CIAO



Ps. 
Jak można komuś podziękować za życie, za wolność, za niezależność, za szczęście.......????
Jak uściskać anioła?????
Jak można się Mu ze szczęścia się wypłakać, tak raz, a dobrze, spotykając Go co jakiś czas???


KOCHAM MOJEGO ANGELA - MOJE ANIOŁY


czwartek, 7 kwietnia 2016

Uparcie i skrycie, och życie kocham cię, kocham cię, kocham cię nad życie........

Leniwie, szczęśliwie płynie czas.
Spokojnie (jak na wojnie ;-)
Wiosna w koło. Słońce cudnie świeci, niemal słychać jak wszystko kwitnie.......
W mojej głowie (naiwnej??szalonej??) zrodził się jakiś czas temu pomyślunek. Od momentu kiedy mam swoja corvette,


kiedym się stałam zmotoryzowaną istotą, lęgnie mi się między zwojami w mózgoczaszczce, podszeptuje, kusi myśl, że skoro już mnie tak codzienność nie męczy i że mogę więcej, to że może by pójść do pracy (choć na pół etatu)
No i zaczęłam ogłoszenia przeglądać i tak se przeglądam, planuję, marzę..... 
A nóż, widelec się znajdzie :-) persona szlachetna, będąca wpierw człowiekiem, a potem szefem..........

No i tak leniwie, szczęśliwie życie mi płynie, jak to u mnie (jak nie urok, to sraczka, albo przemarsz wojsk........)

Pamiętajcie moi drodzy, jeśli się nie rozliczyliście jeszcze z podatku, znaczy się pita żeście jeszcze nie oddali do US.
Jeśli nie macie komu, jeśli jeszcze nie zdecydowaliście komu przekazać swój 1%, możecie wspomóc moją osobę:
Gdyby zaś możliwości i ochota Wasze pozwalały na przekazanie darowizny na moją przecudną osobę, to proszę pamiętajcie o mnie:

Nazwa OPP –Dolnośląska Fundacja Rozwoju Zdrowia
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839   tytułem: YOANA





Życie przewrotne jest, niezbadane ścieżki losu, nieprzewidywalne chwile. 

Niemalże rok temu  schronisko na Murowańcu zdobyłam:






















Bywało też i tak......


Przeżyłam, wyżyłam, ropnie pokonałam http://www.blox.pl/blog/editEntry/joanab/8356801
(3 m-ce w szpitalu rezydowałam, życie doceniłam, cieszyć się nim nauczyłam.



Jestem po  prostu szczęśliwa
Ot kochana, kochająca.......








sobota, 20 lutego 2016

życiowo

Helołeczka

Jestem szczęśliwa
taaaa, a ona znowu swoje ;-)
Ano tak
Chora, coraz bardziej chora.
nie ona jedna zresztą w rodzinie, 
a szczęśliwa jest ... :-)
W sumie tu bym mogła skończyć kwestię wypowiedzi, no ale.....
taaaa i jak zwykle, te jej ale, przecie coraz jej trudniej w konkretne klawisze trafić, długopisem nic nie napisze (ręka w ogóle jej nie chce słuchać), zresztą nie tylko jej piękna dłoń, jej zgrabne nóżęta też mają gdzieś, to co ona chce :P ;-) 

No i z czego to ona się znowu cieszy??? głupia jakaś, cy co ??? ;-)
No i nigdy nie wiadomo cy bardziej gupia, cy bardziej cy co - z nią tak zawsze......

No bo przecie ja nie potrafiem usiąść i płakać, usiąść i narzekać, no i w ogóle nie potrafiem poważnie.
Ja od życia wciąż chcę  i chcę, dużo chcę
to że kaleka, ona, nie potrafi się poddać, nie potrafi zrezygnować, inaczej pewne rzeczy robi ale robi...
Wystarczy, że życie czasem jest śmiertelnie poważażne, czasem poważne, a czasem śmiertelnie...;-)


Kochana, kochająca, spełniona, szczęśliwa......

Choroba wiele rzeczy mi wciąż zabiera, ale 
i znowu to jej ale
no ale też wiele daje. 
Nie miałabym w sobie tyle pokory, nie potrafiłabym, nie umiałabym wielu rzeczy docenić, baaaaa nawet dostrzec, zauważyć.
Człowiek w wiecznym pędzie, w gonitwie z dobrem doczesnym, za  majątkiem.
Taaaaa wydawało jej się wtedy, że pieniądze szczęście dają :-)
Teraz już wiem, że w bardzo radykalny sposób ułatwiają życie
Można by tu mnożyć przykłady: teraz mamy zmywarki, a ten co nie ma zmywarki, ma płyn do mycia naczyń, a nie szorujemy garów popiołem.
Smarkamy kultralnie w chustki do nosa (higieniczne) a nie w rękaw;-)
Mamy samochody/rowery, a nie konie/osły ;-)
No i mamy protezy, kule, laski, wózki inwalidzkie :-)
Jak to wszystko radykalnie ułatwia życie.

W pewien sposób to właśnie dzięki chorowaniu, mam to co mam.
Ale jej sie na filozofanie wzięło......;-)
Teraz wiem, że żyję, dawniej różnie to bywało, wiecznie czegoś brakowało......
A teraz??? Teraz to cieszę się, że mam rencinke, że mam dodatek mieszkaniowy, że leki kupuję dzięki łaskawości i hojności Waszej
jak ktoś komuś coś, to choć niewiele ale zawsze.....
że pomoc społeczna mojej rodzinie pomaga, bo inaczej byśmy nie dali rady
Tak, z tego wszystkiego i  tym wszystkim się cieszę.

Wracając zaś do szczęśliwości : 
chcecie być, szczęśliwymi ludźmi? - to takimi bądźcie :-D 
Ja tam jestem....
rany, przecie ona już to mówiła.....

Ze wszystkim tak łatwo, jak się pisze, to nie jest...
ale ona odkrywcza jest ....... :P ;-)

Ostatnio to co się u mnie zdarzyło, tak naprawdę dzięki jednemu człowiekowi...
pst, ciiiii, ona nie może powiedzieć wszystkiego, bo obiecała, a u niej słowo droższe niźli pieniędze
jedno powiem, z wąskiej i utartej, dobrze mi znanej kulawej ścieżki, cała kilku pasmowa autostrada się otwiera .......


TA SZCZĘSLIWA
a szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko. szczęśliwa żona, to szczęśliwy mąż
 :-D 










środa, 29 kwietnia 2015

Stalag

Moi drodzy, gdzieżesz to ja byłam jak mnie nie było? :-)
No, a to tu, 



a to tam

albo też i owam



Tak to mnie ostatnio upływały dnie, a i noce też ;-)

No, a to tu, to tam i tam owam ;-)

Przecież wiecie, ja to w domu na tyłku nie usiedzę. Tym bardziej, że jeden gdzieś tam, a  druga  siam ;-)
Nie wspominając już o imieninach, nie mogło mnie przecież zabraknąć na imprezie :-)
W ogólności i szczegółowości, się działo.
Po raz kolejny ogromne, wielkie ukłony w podzięce tym dzięki, ogół i szczegół, mógł się odbyć :-)
Wiecie takie anioły. 
Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma swój sens. Jest jedna tylko kwestia, co to moją jest zasadą:
bierz z życia ile tylko możesz. Niewykorzystane okazje mszczą się podwójnie.

Nie powiem, fizycznie wymagało to ode mnie jakiegoś tam wysiłku ;-) dlatego też w kolejnych dniach grzecznie i spokojnie, z nóżkami mymi w górze, ślicznymi, przesiedziałam na kanapie.
Ale, ciężko mi siedzieć bezczynnie (wszak robienie nic jest bardzo męczące ;-) naszło mnie na porządkowanie/segregowanie rodzinnych skarbów. Jest tego kilka pudeł, sięgają początku XIX w.
Miałam więc co czynić przez kolejne noce. Zaiste, dziwne bardzo to uczucie, gdy znajduje się akt zgonu członków rodziny,  wydanych kilkadziesiąt lat przed własnym urodzeniem.
Szczególnie mnie wciągnęła kariera wojskowa mego dziadka i jego tłuczka wojenna.
Te listy pisane do żony (mojej babci) i do rodziców. Jak pięknie można pisać o bólu tęsknoty za bliskimi, opisywać obozowe życie, żeby cenzor korespondencji nie cofnął. Mówić o tym co w okupowanej Łodzi, jak rośnie syn, aby pomimo okropieństw prowadzić codzienne życie.
Ciężko było mi czytać to kaligraficzne wręcz i małe pismo (żeby jak najwięcej wieści zmieścić na przydzielonej kartce..... 
bo ryczałam, nie dało się inaczej.
Jak posegreguje chronologicznie i zeskanuje to wszystko, aby zostało dla przyszłych pokoleń.
Wczoraj/dzisiaj w nocy nie dawało mi spokoju, że nie mogłam znaleźć dokładnych danych ostatniego z obozów, w którym dziadek przebywał. W google wpisałam, otworzyłam i zamarłam, bo taki list, który wtedy dziadek wysyłał, w pudłach znalazłam.








Po czym dziś rano się dowiedziałam, jaka jest świadomość znaczenia liter SS, wśród młodych ludzi.
Zamarłam po raz kolejny
............................................................................................................Nie ma nawet co komentować.
Cudem dziadek wrócił, tak naprawdę tych cudów było kilka, ale wrócił.
Drugi nie wrócił, nie znałam.
A oni nie wiedzą??????!!!!!!!
  • Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości                - Józef Piłsudski
  • Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium      - Józef Piłsudski
  • Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy                                                                    - Józef Piłsudski
  • Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek                                                                                          - Jan Paweł II
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Bez odbioru

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Angels

Cudowne, cudowne wprost jest to uczucie, mhhhhmmmm
Cudne, cudnie, mhhmmm, ekstaza??? no prawie ;-)
Wiecie jak to jest, po dwóch tygodniach,  najeść się do syta :-D :-D :-D
Teraz z głodnym mogę porozmawiać.
Taka zaspokojona i przy okazji niewyspana ;-) zasiadłam i piszę.
Pierworodne me dziecię zakończyło dziś rekrutację do gimbazy :-)
Byliśmy i wszelkie formalności  dziś dopełniliśmy.
Napisała test językowy, co by wiedzieć na jakim poziomie inglisz ;-) będzie się kształcić od września, podpisaliśmy zgody i deklaracje no i już..... W A K A C J E pełną parą :-)

Żywot nasz ostatnio przebiega pod dyktando Mundialu 2014
Ach co to za emocje !!!!
No tak, tak. Lubię piłkę nożną a nade wszystko te   emocje.
Brazylia-Chile. Rany julek, niemal paznokcie obgryzłam z uniesienia.
Wiele się dzieje na tym mundialu. Super się ogląda. Oczywista, że  być tam to by było przeżycie, echhhhhhh....
Wiecie na Euro 2008 we Wiedniu na Polska-Austria była, widziałam i przeżywałam, no i to after party...;-)))) z pozycji Vipa.
No a co, sie pracowało to sie bywało ;-)
Było, minęło, się skończyło... Ale co się pożyło to moje :-)
Jest co wspominać :-D


Chciałoby się, chciało, ale kulawy mózg i ciało........
No ale uj, chociaż już nie tańcze, ale lubie pomarańcze :-P
Przecie nie będę rozpaczać , nie da to nic.
Ale rentke se wypracowałam :-D
Oj zazdroszczą mi, zazdroszczą.
Do pracy, do pracy się wziąć (no bo robota to głupota;-) a najciężej się paluszkiem i główką pracuje :-D

Ale wiecie co?? Jak by ktosik zadzwonił do mnie i powiedział, że na finał Mundialu 2014 mnie (i rodzinie mej) bilety ma. To 2, no dobra 2,5 godziny (sandałków nie mam, trza by kupić;-) spakowana i gotowa do wyjazdu jestem :-D

Miałam dziś okazje i przyjemność spotkać się z aniołem, no chodzącym po ziemi jednym z mych  aniołów.
Wiecie jak to jest: czasem się wydaje być w czarnej duu...dziurze, a tu taki aniołek sobie dzwoni, dzyń, dzyń i wszystko od razu w kolorach  tęczy jaśnieje.
A o co kaman.
A o wygląd, to żem poza nawiasem społeczeństwa, to nie oznacza, że mam w domu gnuśnieć.
Ja mam wyglądać i to jeszcze jak :-D
Jeszcze bardziej i tym bardziej mam wyglądać, co niee?? ;-)
No jak nie, jak tak
To że jak stoję, albo chcę iść to tak jak bym po tej imprze maturalnej wciąż nie wytrzeźwiała, to nic (niech się wstydzi ten co se pomyśli, powie jak widzi :-P), nie znaczy, że jak gwiazdeczka mam nie wyglądać... (jak się zagoi wsio może Wam pokażę ;-)

Tak to się u mnie w życiu przeplata, że na każdą lub dwie wredne mendy, dwa razy więcej aniołów się kręci.
I to właśnie te życiowe mendy, hartują mnie najbardziej i pokazują jakie piękne jest życie, żeby tak nisko nie zniżyć się do ich poziomu :-P
Bo po mnie nic nie widać i świetnie udaję ;-)

Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma swój cel, a dobro uczynione innym zawsze wraca (przeważnie z zupełnie innej strony :-)

W piątek idę do tego co dobrze robi palcyma, ej no co wy? :-P do fryzmaestra ;-)

Francja - Nigeria, ciekawe kto wygra??
Ech dzieje, się dzieje.
A kto zostanie mistrzem?? no jak to kto, ten co wygra mecz :-)

Baj, baj