Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalectwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalectwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2021

Relax & SPA

 Powitać, powitać wszystkich przybyłych w ten zakamarek internetów.


Raczej krótko i treściwe będzie. Naszło na mnie wiele mnogości i innych dobrodziejstw. Wystarczy stan rzeczy tej ścisłość gwoli rzec, że w oczętach się pierloli ;-)

No żeby Wam całą rzecz zobrazować i wyłuszczyć: ma się to tak :

Na talerzu widzę  kupę marchewek i mięso, jak próbuję kalecZną ręką łyżką w nie trafić słyszę jedynie stukot metalu o talerz bo tam jeden kawałek marchewki i resztka mięska.

Czekam na werdykt co dalej.

Pamiętajcie o mnie przy rozliczeniu.



PS od poniedziałku to pisałam.




wtorek, 17 listopada 2020

TereFereKuKuRyku

 Ello Mello !


Sorka za poprzednią chwile słabości mą. No bywa. No, a że trzeba być nie mientkim, a twardym, to:

Chodzenie na czworakach okazało się całkiem wskazane. Nie dość, że szybciej, to i zbawienny wpływ na mój odcinek lędźwiowo-krzyżowy, czy jak  ona tam się zowie.

Jaka ulga na następny dzień. Teraz ledwie próg emkwadrata  przekraczam, od razu na klepisko się rzucam. Kot zdziwiony, przy tym zadowolony. Szybciutko swe w sosie specjały dostaje ;-)

Tak poza tym to bez zmian. Jakoś się kręci. Zaklinać rzeczywistości nie bede.  Kaleką jestem i pewnie kaleką zemrę.

Jednakże  póki jeszcze dycham poprzez ten łez padół, jak zawsze, całymi garściami, ile tylko udźwignąć mogę  i skoro dycham to pełną, przepustowością mych piersi będę. 

Bez względu na to czy się to komu podoba, czy też nie !!!!!

Różne problemy ludzie sobie tworzą.

Osobiście zafiksowana ostatnimi czasami jestem na dość egzystencjonalnych problemach. Takich natury niemowlęcej. No wiecie, gołym się rodzimy. Gołym umieramy. Nie ma co się oburzać. Trzeba tylko najbardziej chłonne osobiste środki higieniczne zakupić. W sumie piniądz w powietrze wyrzucony, ale po coś wymyślone, a ze niektórzy to wieczne dzieci.....

Nie będę qqrykać. Jest jak jest, atoli do przeżycia.

W zeszłym tygodniu rozliczenie z 1%  dostałam.

DZIKUJĘ TYM WSZSTKIM, KTÓRZY SIĘ ZE MNĄ PODZIELILI. <3 <3 <3 

To dla mnie bardzo ważne i pomocne. W tym roku na zabiegi stomatologiczne  przeznaczę, żebym dodatkowo przez rurkę nie musiała być karmiona.


Postaram się częściej Was odwiedzać.

Trzy Dwa Zero.


PS wózka inwalidzkiego elektrycznego jeszcze nie mam, wciąż czekam. Obym zdążyła się doczekać.



sobota, 16 grudnia 2017

Bry......



Już wiecie?????

Najgorszy koszmar koszmarów się spełnił.

Auto z wózkiem (z moją corvetką, forestem)  w środku pod 

blokiem było wieczorem, a rano już go nie było.


No i to by było na tyle.

Jakie są szanse?? Auschwitz , niektórzy też przeżyli.......

W góry mięliśmy jechać, na pogrzeb Józka.

Tak tak, mój brat przyszywany zasnął w Panu.

Murphy się uaktywnił.


Z pomocą aniołów wózek zastępczy wypożyczyłam, nawet anioły 

dowieźli, ale po nocy martwy się okazał.

Zakupy na święta e-Tesco dostarczy.

Jeszcze nadzieję mam !!!!!!!!!!!!!!!!!

Żeby chociaż wózka na "żyletki" nie pocięli, żeby oddali - 


moją wolność, niezależność,

po prostu możliwość życia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!😪😪

Jeszcze tak nie było żeby jakoś nie było.

Jak to babcia gadali - Franca Jozefa przeżylim, Adolfa 

pochowalim, Stalinowi radę dalim, to teraz sobie nie poradzim???


Wszystkim ogromne dzięki za słowa wparcia, otuchy

i udostępnianie na FB - może akurat? taki mały cud, gwiazdeczka 

na święta.....





niedziela, 30 lipca 2017

Holiday

Dzieeeeeń Dobry,


No !!!!!!!

Tak to można żyć !!!!!!

Poproszę tak (temperaturowo :-) przez najbliższe 4 tygodnie.

Czujem, że żyjem, dycha mi się wprost rewelacyjnie. Jakoś tak krew szybciej krąży w  żylno-tętniczych przewodach.

Nawet uczulenie na głupotę  jakoś mniejsze  ;-) taaaaa,w głowie się nie pomieściło i w rzyci też ciasno, może się wyskwierczało w słoneczka promieniach :-)

Przypomnę Tym, którzy nie wiedzą, nie chcą pamiętać, pokłady asertywności mojej i każdego członka rodziny mej (dziecię, maużonek) są na tyle pojemne, iż doskonale sobie rodzimy z tym co robić mamy. Nikt nam mówić nie musi, do której biedronki po bułki chadzać mamy. Czy tej 5 km oddalonej od domku czy na ten przykład nawet i do Poznania, Łorsoł ;-) czy może i  Tomaszowa Mazowiec kiego. 

JA (ona, on) decyduję/jemy !!!!!

Moje dziecię wychowuję JA.

Dumnam z pierworodnej mej nieziemsko ogromnie żem :-)




Tak ogólnie bez drastycznych, większych zmian u mnie.

Tak samo szczęśliwa, kochana, kochająca.

Równią pochyłą w dół niezmiennie do przodu.

Niezmiennie  chce mnie się żyć !!!!!!!! Pełną gębą życie żreć wciąż.

Jaka stara wtedy byłam i brzydka ;-) 
Ps. Zawsze połykam ;-)


Fakt faktem, że jak mnie niemoc bezsilności najdzie, kaleką jestem wszak ;-) coraz trudniej mi z kolan się podnieść, te fenksowe skrzydła w tym popiele wyciuchrane, co raz cięższe widocznie.......;-)



Tak 3 roki temu było

(główkę w prawo proszę skłonić;-)



A tak wczoraj, dziś nocą :-)

No i czemu ja się wciąż tak jarzę????;-)

Byłem tam, ale nie piłem.....;-) Ciekawe który za kierowcę był???;-)
 Wszyscy to wszyscy - Bo takich dwóch jak nas trzech.........




Tak też bywa.....





W ten oto sposób mój urlop dobiegł końca. Nigdy więcej (urlopu).
Praca czyni wolną mnie, zdrowszą i w ogóle...............
jest de best :-D

Dziękuję wszystkim aniołom mym (Wasze skrzydła to dopiero są............


piątek, 15 lipca 2016

Słonecznik

Cześć to ja, znowu ja :-)
(ale  żeście zdziwieni, nieprawdaż?????)
(no, że ja, na własnym blogu ku Wam piszem.  Jest tylko jedna ewentualność, że tu napisze ktoś inny. Jak mnie już nie będzie, to poda ona Wam numer konta, na który równowartość za te wiązanki na jodle i świerku możecie przelać. Ja nie chcę żadnych kwiatów na pogrzebie, wyrzucony to piniądz i tak zgniją, ale wypić flaszkę nad grobem mym to już co innego ......;-)
Ale nie o tym miało być, ja zwykle ......
No bo tak. Jestem, jak zwykle :-)
Jak zazwyczaj szczęśliwa, zadowolona,  radosna, kochana, kochająca......
Ludzie się dziwią, czemu taka radosna i uśmiechnięta (może dlatego, że żyję wciąż?? a może ona pier...ęta jakaś ;-) nie mój problem, niech se myślą, co chcą.
 Mnie dobrze jest :-D

Dzisiaj to było tak. Pojechalim na zakupy. Nie corvetką, ino furą naszą (tą zabytkową prawie;-). Kupilim, wrócilim. Dałam mojej żmijce kochanej (no na własnej piersi ją chowałam, wolała z lewego cyca-tego od serca :-), daje jej słonecznik, (który bardzo lubi) i gadam, że specjalnie dla niej nabyłam, a to z krwi mej na mych sokach życiodajnych żywione rzecze mi   - "a co zatrute?"
Kochane me  nie ? :-D 


Ostatnio też wdałam się w dysputę, jak to komu jest źle i niedobrze i jak to przechlapane w życiu mają.
Się zaczęło, jak powiedziałam, że wszyscy to jacyś niewdzięcznicy życiowy, bo tylko narzekają, a przecież można być szczęśliwym - wystarczy tylko chcieć. No być szczęśliwym.
No i się zaczęło.
Hektolitry pomyj, hejtów, wyzwisk, na mą biedną i tak już umęczoną głowę się wylało.

Ech tam  co mnie to tam.

Co mnie przy życiu trzyma i  to tak w dobrym stanie (no powiedzmy ;-) (same profesóry i inne mądre głowy nie wiedzą), to i ja się nie zastanawiam, tylko żrem to życie ile tylko w paszcze dam radę wpakować (w cycki mi idzie, więc luz ;-)

Serio teraz będzie.
Co mi siły daje na co dzień i od święta ??
Co mnie trzyma na powierzchni?? 

M I Ł O Ś Ć 

Do córki, do męża, do najbliższych mych.

To nie ja jestem pępkiem świata. To ja muszę dbać o nich (albo nieletni, albo schorowani). Bo jedni z moich jeszcze nie pracować mogą, a inni już nie mogą (pracować;-)

No i kto jak nie ja.

Ja choruję. Ja sram i szczam pod siebie i tak kilkanaście/dziesiąt innych objawów chorób manifestuję (choć sprytnie to wszystko maskuję). Ja o nich dbam.
 Bo ich kocham. Czystą, bezwarunkową miłością i oddaniem mym.

Tak, cieszę się że mogę i chcę, jeszcze do pracy iść .
Zarobić hajs, żeby nam było lżej.
Raduje wielce mnie to.
Myślę wciąż, żeby było nam lepiej i mnie (tak przy okazji) też.
Coraz większy pazur na życie mam.
Życie, nie egzystencję - żeby było jasne.
Wszystko zależy od nas.
Pomijam tu kwestie, że fizycznie de facto jestem kaleką, niepełnosprawną, inwalidą, istotą ułomną.
 Umysłowo, daję radę ;-) :-)
Bo mam szczęście, że takich koło siebie mam????

Oni mają szczęście, że mają mnie !!!

Ot, brawo JA.

ŻYJCIE MOI MILI, po prostu (albo aż) ŻYJCIE !!!!!