niedziela, 14 maja 2017

Żyję

Bry......


Żyję.

Tak samo kulawo  i kalecznie, ale to już wiadomo.

Do znudzenia mogem Wam powtarzać:

jestem szczęśliwa.

Tak samo mam uczulenie na głupotę ludzką i przerost ambicji nad treścią.

Poniżej krótka fotorelacja ;-) i idem potem spać.









Czymajcie siem (ja zazwyczaj ramy :-)






piątek, 7 kwietnia 2017

Ostrygi, krewetki, kalmary i drinki.

Cześć :-) i chwała, pozdrawiam słonecznie.

No z tym słońcem to troszku pojechałam ;-)

No, a skoro przy jeździe jesteśmy, to byłam, poszłam, za dwa tyźnie wyniki.

Mówiłam Wam, że do loga chodzę. W sensie, że do lekarza i to nie jednego ale ostatnio wszystko się kręci wokół tego od owoców morza(no krewetki, homary i inne skorupiaki ;-)

Wszyscy naokoło mówią mi, że będzie dobrze.
Przecież ja to wiem. Będzie dobrze, póki nie przestanie być dobrze ;-)
Przecież żyjemy póki nie umrzemy, a idąc dalej w rozumieniu tajników filozofii egzystencjonalnej (tutaj wręcz się cofając do meritum), rodzimy się po to aby umrzeć :-)
Tylko, że czas dany nam tu&teraz należy li tylko i wyłącznie do nas. Każden niech się rządzi ze swoim jak chce.

Z historii dnia dzisiejszego.

 Głos: To gdzie Pani ma tego "kalmarka"
Głos mój:No w prawej, ale nie pamiętam godziny (czytaj położenia)
 Głos: na trzeciej. (qrczaki normalnie bitwa o Anglię czy jak;-)
Głos mój: ale przepraszam w nocy czy po południu??? .........

Pogoda raczej do spacerów nie nastraja, ale z racji wiosny ten siąpiący zewsząd deszcz w ogóle mnie nie przeszkadzał.
Wracając zachciewajkę dostałam na gorącą hot chocolate drink, no że do picia.
A wiadomo, że miłe dla mego podniebienia są wszelkie do picia drinki ;-), to pojechałam sobie do sklepu osiedlowego (w pełni dla wózków przystosowanego, że na grubość lakieru, ale jest:-) po saszetki z proszkiem brązowym.
Pychota mówię Wam.
 Gorące, lepkie, słodkie. Mniam,mniam :-D

Dzisiaj jeszcze po paszport pierworodnej, odebrać i do fryzmastera.

Jakie plany na weekend???

Zależy od pogody i siatki połączeń dostosowanych dla mnie na foreście.

Jak by nie było, zapewne będzie cudownie.

Bo wszak chodzi o stan umysłu.

Bajo, siemanko, bez odbioru (na razie)



PS. Pamiętajcie, będą cycki będzie pompa :-)




poniedziałek, 27 marca 2017

Jakie nóżki mają kaczuszki ?

Cześć, moi Wy (j)anieli  :-)

Uświadomiłam sobie ostatnio, że ja to mam szczęście.

Za  żywota z aniołami obcować. Ściskać się, witać, śmiać i rozmawiać.
W pewnej percepcji (uff, jakie to trudne słowo ;-) myślałam, że to jedynie możliwe na 3, a może 7, poziomie absolutu ;-)

No ale, że jest jak jest, czerpię niepohamowaną oraz w pełni nieposkromioną radość z tego jestestwa :-D
Wiecie co, jesteście cudni i kochani.

Mowa o Was, o tych z Was, którym się chce, którzy niezmiennie mnie onieśmielają (tak, tak - nawet mnie), tym co czynią, tym że są.

Pokazujecie mi, że jestem dla Was ważna, że nie mogę powiedzieć, dość, bo, bo Wy jesteście.

Cudownie jest być z Wami, tak normalnie, ściskać dłoń na powitanie, całować się na pożegnanie.........

Gdzie Wy do cholery te skrzydła chowacie ?????
Wiem, wiem technika poszła przodu..........

Wciąż się temu nadziwić nie mogę, że tylu Was jest w pobliżu.

Przecież na każdym kroku, życie nowe mi dajecie.

No właśnie: JA ŻYJĘ ! ! !


W sumie nic więcej mogę już nie dodawać :-)

Jest mi dobrze.

No bo  co mi więcej trzeba????

Zdrowia - może by i owszem, ale jest, jak jest - nie trza psuć.

Pieniądze?? szczęścia nie dają. Miłości za nie nie kupię. No ale fakt radykalnie wszak życie ułatwiają.
Reszta????

Zgarniam co mi los przynosi, wszystko ile się tylko  da.

No, a nade wszystko żyję.

Dzięki Wam moi mili.

Nawet Ci którzy mnie nie lubią, a tacy i są przecież po coś.
Nic się nie dzieje bez przyczyny. Wszystko się dzieje ponieważ :-) i dla czegoś.

Jakiś taki spokój mnie ogarnia (cholera może to już czas?????)

Eeeee tam, przecież będę żyć póki nie umrę ;-)

Nawet ten nowotwór na rozpoznaniu przestał mnie wzruszać.
(Dobra, spoko, niezłośliwy póki co) -
(mój wewnętrzny jad go neutralizuje)

Irytuje  mnie czasem ludzka głupota, ale co ona komu winna??????
Człek jak człek, jak mu tak dobrze, to niech i tak mu będzie.
Ja tam wolę być szczęśliwa :-)
 Inni niech się denerwują i ryja drą ;-) jak tak chcą ......... :-P
Po mnie jak na rasową kaczuchę przystało wszystko spływa
(taką mam konstrukcję piórek :-)

Taaaaa, no i zapomniałam co napisać Wam miałam.

Żyjcie moi drodzy, bo nie każdy wszak ma to szczęście.
Jedni za szybko gdzieś podążają, inni idą nie tam gdzie i kiedy powinni.

Sami widzicie jakie mam (y) szczęście !!!

Pamiętajcie, nikt od myślenia nas nie zwolnił ! ! !

Jak co roku pamiętajcie, jeśli chcecie i o mnie.
 







Bajo Wam




Ps. Życie jest jak rajstopy - stopy weszły, a raj już nie :-D



środa, 1 marca 2017

Wiadomości

Będę żyć, dopóki nie zemrem.

Tanio skóry nie sprzedam.

Dostałam numerek, taki już do końca.

Badania i badania, i zobaczymy dokładnie co jest.

No ale póki czas ...........


Zawsze je lubiłam :-) :-) :-)



wtorek, 28 lutego 2017

stół, kopniak, siekiera

BRY.....


Jak to u mnie, całościowo:

kopnij we wrota od stodoły to siekiery się sypną. - innym nożyczki jedynie brzękają.


Boje się. Wiem, wiem, tylko idiota by się nie bał.

Taka u mnie kumulacja bingo rodzinna. 

Ech.

W bonusie coraz to różniejsze rzeczy dostaję.

Trzymajcie kciuki, żeby to tylko ogromne ślepia były, no bo strach ma zawsze wielki wytrzeszcz.

Jutro idę tam gdzie  ponad dziesięć lat temu kochaną osobę żegnałam. (póki co na kontrolę)

Boję się.

Bo finalnie nie wychodzi się stamtąd.

Oddział śmierci - jedni z nadzieją - inni już po.

Boję się.


Nie zmienia to faktu, że do pracy pójdę z opuchniętymi oczętami.

Buczę straszliwie i okropnie.

Nawet mało pomaga, że swego nie biorą,no a dobra to ja raczej nie 

jestem, dobra zołza jedynie ;-)

Dobra.

Trzeba być twardym nie miętkim.

Głowa do góry, broda i pierś do przodu, pośladki 

spiąć, byka za rogi i heja do przodu.


EEEEE, napije się kapkę i zasnę.

Bajo.


Trzymajcie




środa, 22 lutego 2017

świat opiera się na tyłku, co to na forsie leży

Elo melo, trzy, dwa, zero :-)

No to jestem, jak zwykle, albo jeszcze ;-) 
Jak kto woli, do wyboru, do koloru.

Wiossna idzie, dużymi krokami, nadchodzi. Fajnie, co nie??

Miałam Ci ja o czymś Wam napisać??

No to, żem szczęśliwa, to już się robi nudne ;-)


AAAA, no tak, KOCHAM, kocham się i kocham życie (ale to w sumie też już od dawna wiecie)
Taaaaa, jedni powiedzą, żem egoistka, drudzy, że mądra, ja że wiedźma, a przy okazji zołza.

Tak ja o tym wiem, tak myślę i to moje.
Każdy niech sobie o sobie mniema  i duma co chce.
Jak ktoś o mnie powie per niezdara - zazwyczaj odpowiem, ale jaka urocza :-)
Nie będę dawać przykładu kaleki, bo to nie na miejscu ;-)
No i idąc tym tropem przypominam, że ja Joanna jestem najmądrzejsza (zaraz po psie sołtysa - bez obrazy dla sołtysów;-)
No i jeszcze jestem najpiękniejsza - wewnętrznie (a ten blask onieśmiela  innych), no i najseksowniejsza też jestem :-)
Tak od jakiegoś czasu (łoł to już lat kilka) o sobie najkochańszej myślę.
Dziadziuś mi w kołysce czytał na dobranoc.

Tak se trzy po trzy gaworze.
Bo wiecie co, będzie co ma być, co ma być to będzie.

A jeszcze propos seksowności, jak mam śliczne zgrabne długie nóżęta, to je pokazuję - lubię moje nóżęta, a skoro już są to się czasem chwalę ;-) co z tego że już bez szpilek, ale zawsze.
Podobnie jest z tym co wyżej, póki są, a są, je też lubię :-) no i póki są to się obnoszę :-)
Tak mi tatuś, powtarzał wszak: głowa do góry, broda i pierś do przodu, pośladki spiąć, byka za rogi i heja do przodu.
Ale to przecież już wszystko wiecie. 
Niezmiennie od lat się powtarzam.
Jedni to nazywają starość, inni  mądrością - każdy orze jak może ;-) każdego wolna wola :-)
Nie ważne kto z kim śpi, byleby dzieci były zdrowe :-)

Taaaaa, no i wciąż tak se pitu, pitu.

Taka trochę nieogarnięta jestem.
 Stan ten zapewne jeszcze potrwa trochę.
 Przynajmniej póki się nie wyjaśni.
Zawsze są dwa wyjścia - albo będzie źle albo  jeszcze gorzej......
Pożyjemy, zobaczymy, jeśli przeżyjemy.

Nie ma strachu, przecież rodzimy się po to żeby umrzeć..

Jedno jest pewne.

Żyć chwilą wciąż będę, tylko że szybciej, na większej petardzie.......

Ani knykcia nie oddam.

Żreć będę to życie, już nie garściami, całymi łopatami ładować je będę, póki sił mi starczy ....(eeeeeee, swego diabli nie biorą)



Pożyjemy, zobaczymy, bajo, baj, hej, siup.

No i niezmiennie znów:



czwartek, 16 lutego 2017

HEJ, HEJ.

Hej Ho :-)

Tralala, wiosna idzie.
Czujem to w każdej komórce mego organizmu.....nie bądźmy tacy zasadniczy, no coś tam czujem ;-)
Wiosna coraz większymi krokami nadchodzi, trochę jeszcze trza poczekać, ale.........
Spódniczki mi się chce i takich tam............

AAAAAAAAAAA
mówiłam Wam, że jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą, mamunią, żoneczką, no ta kochanką swego maużonka też :-)

No i w sumie u mnie to wszystko, tak jak od  lat :-)


Aaaaa, ostatnio okoliczność miałam dysputę prowadzić, że jako istota poważnie i nieuleczalnie chora. Jako żona poważnie i nieuleczalnie chorego męża (córka póki co niezdiagnozowana ;-) 
mam czelność być szczęśliwa ;-) i tym stanem rzeczy wqrzać innych? ;-)
TAK, nie zamierzam ani o jotę się zmieniać, a swoją drogą - inni to mają problemy, co nie??
Nie na darmo taka kachucha ze mnie (od sposobu tuptania też). 
Dobrze, że nie kwoka.
Bo czy żeście widzieli zmokłą kaczkę???
Taaaaa, po mnie to wszystko spływa!!!!
Fakt jakiś czas musiałam ćwiczyć sposób układania piórek, ale życie ( z dużą pomocą napotkanych w nim człowieków) zweryfikowało kąt i perspektywę życiową.

Ech no co by tu Wam jeszcze ???

Ot życie.

Rok mija właśnie teraz, jak o tym czasie życie nowe zostało mi dane.
Życie nazwane przez producenta Forest 3.
Każdego dnia zasypiam i budzę się dziękując aniołom za ten dar ..

ŻYCIE  ! ! !

Tak rozmyślawszy jak to w mej biografii bywało:
Jedno (no to życie) było przed chorobą.
Drugie przed  ropniami.
Trzecie przed wózkiem.
Ot taka w skrócie historia.

Niezmiennie na pytanie, czy to z prasy, radia, telewizji,
czy też kogokolwiek - czego najbardziej w tym wszystkim żałuję - 
niezmiennie odpowiadam tańca.
Jakże ja lubowałam  tanciować.
Ech, to se ne wrati.

Ale za to co się jeszcze może zdarzyć...................

Ja naprawdę szczęśliwa jestem.

Szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecię.
Szczęśliwa żona - szczęśliwy mąż.
Szczęśliwa rodzina - spełniona Ona.

Proste !!!!!

Takiej prościzny i Wam życzę (jeśli  tylko chcecie - to bierzcie)

Na koniec niezmiennie o tej porze, po jednym 
(serdecznie proszę ja Was :-)










sobota, 14 stycznia 2017

Takietam

Bry Wam :-)

Jestem, moi mili, no a gdzież niby winnam być?? jak nie tu i teraz.

Tak mam wciąż i bez końca, Inaczej rzecz ujmując: ŻYJĘ, ŻYJĘ.

No to już wiecie, u mnie bez zmian.

ŻYJĘ,kocham, ŻYJĘ, kochają mnieŻYJĘ.

Tak wiem, powtarzam się,no i to też od lat.
Skoro już żyję, bo udało mnie się przeżyć i mnie wyratowali, to inaczej na nie spoglądam.
Nie ma co włosa na cztery dzielić..................
Jest jak jest, no i żeby gorzej nie było, a że wersja postępująca, to jest, jak po równi pochyłej w dół, ale jest.

Jeszcze nigdy tak nie było, żeby gorzej nie było ....;-)

Nie lubię pisać,o chorobie, więcej bym pisała, o tym czego nie mogę, niż to co mogę.]
Choć nie ma jeszcze tragedii zupełnej, a że nie ma lekarstwa, to jest jak jest................
Zawsze mogę się położyć, narzekać i biadolić, tyle że co to da.......

Ostatnio w mej głoweńce dwie myśli się pojawiają:

  1. co by było jak bym nie pracowała - ujnia by była, wegetacja na socjalu Państwa  polskiego - nie wiem czy psychicznie bym radę dała wegetować.
  2. co by było jakby lekarstwo na dziada (SM) znaleźli/udostępnili- noooo, to byłby czad !!!!! - na samą myśl mnie się w głowie kręci i ustać  na nogach nie mogę ;-)
Nie dramatyzując,są chwile kiedy czuję się prawie jak zdrowa:
a) kiedy prowadzę auto, z automatyczną skrzynią biegów,jeszcze zdrowsza się czuję jak ma tempomat, najlepiej aktywny....
b) kiedy prowadzę kiedy foresta3 i się nie męczę..............

Znów się powtórzę, kluczem do mojego sukcesu, jest brak zmęczenia.
Ćwieczenia, rehabilitacja - tak aby się nie zmęczyć i wszystkojest git, no bo jeszcze tak nie było, aby jakoś nie było.......:-)

Wiecie co? jeden z portali społecznościowych (ciekawe jaki? :-)
przypomniał mi jak drzewiej bywało:




Jeszcze na starym blogu pisałam, tuż po tych ropniach byłam (te  fotki na górze z pamiętnego, ponad trzymiesięcznego pobytu w moim międzyleskim spa, gdzie swego rodzaju geniusze, będący przy okazji człowiekami - Asieńkę uratowali (opisy na tymże starym blogu ;-)

Tak to Asi facebook przypomniał,jakie to ma szczęście w życiu, że ma to życie i że może mym niektórym aniołom rękę ściskać na powitanie, rozmawiać, śmiać się, chodzić na sanki, do kina, na basen, na piwo...........

Tak moi mili, aniołowie są wśród nas, tacy zwykli, w dresach, koszulach, sukienkach, marynarkach.........
Tacy zwykli, wielcy, kochani, anielscy.............


Tia, już zamiast cześć i dzień dobry zwykłam mawiać im zwykłe, kryjące w sobie dziękuję za życie.
Tak jak każdemu z Was, bo istnieję dzięki Wam.

Jak co roku, ponawiam swoją prośbę o Wasz 1% procent dla mnie.
Jeśli możecie i chcecie ułatwić mi moje ukochane życie.

Mam tyle marzeń, w tyle chciałabym miejsc pojechać, tyle rzeczy zobaczyć, tyle czasów doczekać,na ślubie córki zatańczyć (może im się uda coś znaleźć do tego czasu........)

Cieszę się, że co roku piszę to samo.
Niefajnie mi jest, że pomimo, iż pracuję wciąż proszę o pomoc w finansowaniu leków, rehabilitacji, leczenia, badań (SM to swoiste chorobowe preludium medyczne :-( ;-)

Kilka lat temu chciałam, żeby ktoś to zaśpiewał w poniższy rytm:
 

Możemy się zabawić ( oj Wy tylko o jednym ;-) tia głodnemu chleb na myśli;-) w takie małe karaoke:

Jak co roku w Chałupach, gdy zaczyna się upał

Jak co roku już w styczniu, zaczyna się szał



słychać wielki szum
robię wielki szum

Można spotkać golasa jak na plaży w Mombasa
1 procent podatku każdy może dać

golców cały tłum
„kalek” cały tłum


Znów się będą rozbierać Miss-Natura wybierać,

Każdy tutaj w potrzebie, a Ty  jak anioł w niebie


przez wieś przebiegł dreszcz

Komu go przekarzesz dziś


W krzakach siedzą tekstylni gryzą palce bezsilni,

KRS dla mnie prosty,  5 zer , 50135


zaklinają deszcz

Yoana dopisz też



Chałupy welcome to,

Na leki zbieram tu


 Bahama Mama luz

Leczenie moje  też


Afryka dzika dawno odkryta,

By żyło mi się trochę lżej


 Chałupy welcome to

Na leki zbieram tu


Chałupy welcome to,

Leczenie moje też


 sun of Jamaica blues

Po prostu ja chcę żyć


Polish Barbados i Galapagos

5 zer , 50135 i YOANA


Chałupy welcome to

Na leki zbieram tu


No to w skrócie tak właśnie umnie.

Z innej bajki, miałam ostatnio przedziwne zdarzenie.  W sumie nie ja, ktoś inny. Taki przypadek, że niezależnie co inni opowiadają o pewnej zaistniałej sytuacji, to pewnej osobie przypadkiem (nie ma życiu przypadków, wszystko w życiu dzieje się po coś) no i temu komuś włączyło się w telefonie nagrywanie i całość zdarzenia nagrało, a inni opowiadają, bo sobie sprawy nie zdają, że  to się nagrało. Jak ciężko powagę zachować ;-) ;-) ;-) jak się słucha tego i na tych ludzi patrzy. No ale gdyby się nie nagrało, to by jeszcze człowiek uwierzył ...........
Ale spoko usunęłam....................


Pamiętajcie moi mili 



Jak możecie i zachcecie to pomóżcie, a razem czynicie cuda......


No i oby tak jak najdłużej,  a tfu,niech wymyślą w końcu magiczną tabletkę.

Rany ale byłby jazz, chociaż tak połowę by cofnęło..........

Nikt  ani nic marzyć nie zabroni.
Tatuś mówił, że marzeń i wspomnień nie zabierze mi nikt.......







piątek, 30 grudnia 2016

Platforma, siego, bąbelki, zima, szczęśliwa

Witajcie moje żuczki kochane, jeśli tam (po drugiej stronie światłowodu jesteście ;-)

Byłam, byłam, wróciłam :-)
No gdzież moi drodzy na święta mogłam być, no w górach, na Podhalu, u  rodziny mej.
No  bo jak byśmy w Odzi zostali, to tak jak trzy samotne pingwinki....
To pojechaliśmy
Co ja tam Wam będę farmazonić, szczęśliwa żem jak szczęśliwam byłam, albo i może  ciut bardziej.
Dzięki łamaniu barier architektonicznych, na Bachledówce w kościele, na pasterce byłam.
Onegdaj jak ten husajn na wietrze przed bramą stałam......
Tam ma noga, a nawet kółeczka moje już nie postaną...

Baaaaa nawet dzięki mej ulubionej platformie przy schodowej, niemalże na basen/termy się dostałam.
Platforma obsługiwana przez samą zainteresowaną istotę na wózku :-) ( ja miałam akurat ręce zajęte rozmową ;-)

Bo wszystko zależy od ludzi, wystarczy tylko chcieć !!!!!!



Duet Kangooś-Forest sprawdza się niesamowicie, co w połączeniu z naszą rodzinką  przynosi nam ogrom szczęścia :D

Takiego ogromu, bylebyście potrafili go udźwignąć ;-) na Nowy, nadchodzący 2017 rok, Wam życzę.

Szczęścia, spełnienia, a reszta sama najdzie :-)