Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 kwietnia 2021

Ostatnim

 Elo Melo Trzy Dwa Zero  CZEŚĆ

Zderzenie żywota w jednostce leczenia zamkniętego, nie było łatwe wcale.

Jednakowoż udało mnie się przetrwać ponad tydzień w tej normalniejszej rzeczywistości.

Wessała mnie  ta realność. Aśka wróciła :-)

Pokazali mi, nauczyli jak sobie mogę radzić z moimi ułomnościami, przynajmniej z tymi, z którymi można sobie poradzić. Tak więc jako pilna uczennica wzięłam się za siebie i z kilkoma aspektami mych dolegliwości radzę sobie. Na tenże przykład wyeliminowałam niemalże całkowicie ból barku id od niemalże dwóch miesięcy nie biorę żadnych leków przeciwbólowych na kręgosłup.

Trafiłam na tym Majdanie na fizjoterapeutów potrafiących słuchać i wyciągać wnioski z ułomności. Efekty się uwidoczniły, a to cieszy najbardziej, dlatego też taki  nieustający zapał z mej strony.

Halo, halo, Shakiry na stole nie odtańczę, na setkę nie pobiegnę, ale lżej mnie się kuśtyka.

Zakupiła sobie Asia pomocne sprzęty do ćwiczeń oraz konieczne suplementa i dalej heja byka za rogi i do przodu. A te zakupy to dzięki Wam moi mili. Z podarowanego mej osobie 1% :-D

Stąd też ostatnim rzutem na taśmę. Jeśli  wciąż się jeszcze nie rozliczyliście z Fiskusem (wszak na tym świecie pewne są podatki i śmierć;-) ponawiam prośbę o przekazanie 1% z podatku za zeszły rok na moje leczenie. 

W sensie, dawno temu porzuciłam nadzieję, na jakieś spektakularne efekty, ale przynajmniej możecie poprawić komfort mojego żywota.




Jak zawsze wdzięczna Asieńka.



poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Freedom

 Dzień dobry,


Jeszcze moi drodzy nie wiecie, że Wasza Asieńka jutro wraca do domku. Znaczy się , prościej będzie powiedzieć, iż w dniu jutrzejszym zostanie wypisana z kliniki rehabilitacyjnej. Jej sześciotygodniowy pobyt ulegnie zakończeniu. Wcześniej przecież był szpital. Gdzie mnie los zawiedzie po opuszczeniu obecnego kompleksu tego ja sama do końca nie wiem ;-) 

Jak się czuję ? Zdrowotnie - raczej bez zmian. Wciąż z tymi samymi diagnozami. Spektakularnego efektu wow nie stwierdzono. Shakiry Wam nie zatańczę......

Czuję się raczej dobrze. Dobrze znam swoje dolegliwości. Potrafię wymienić z nazwy te  mięśnie, które stanowią problem (ale istnieją). 

Rwę się do działania. Co będzie- czas pokaże.

Podsumowując: Aśka wraca. Cały czas ta sama, niezmieniona Aśka

BAJO WAM.

Do następnego 😃


sobota, 28 kwietnia 2018

Szczury, warchlaczki i inne trusie.....

Cześć wszystkim, Ello Wam :-)

Się przezyło, dozyło, do kolejnego wolnego.

Łykend nam się superacko ułożył, wolny od pracy, znaczy się.

Niektórzy się cieszą. Jest czym, wszak pełne 7 dni laby dla wybrańców.

Osobiście bym wolała bym do pracy chadzać.

W pracy jestem wolna, zdrowa, niezależna........

Praca uzdrawia mnie.

Ostatnio zadano  mnie pytanie na temat mej rehabilitacji.

W sumie wyszło na to, że rehabilitacja albo praca, ale wszak lepszej niż praca, rehabilitacji nie ma.

Co tu dużo kminić i gadać, szczęśliwa żem. 
Wiem, wiem, powtarzam się od lat (to chyba przez tą starość ;-)

Żyję kochani, jak każdy z nas, z Was.

Mam swoje smutki, żale, zmatwienia, radości  - jak każdy....
Tak naprawdę, łatwo wcale nie jest - tyle, że to  od nas (tu ode mnie) zależy jak to od życia wezmę (czy wezmę?? a   ja wezmę :-) i co z tym i jak zrobię.
Historia i potomni mnie oceniać będą......

Miałam również okazję i okoliczność rozmawaić ponownie czy jeśli walczymy/nie poddajemy się, wiedząc że przegramy/polegniemy, to głupota czy też odwaga.
Niezmiennie dla mnie normalność, pewnego rodzaju odwaga (stosując to nazewnictwo).
Według mnie nigdy nie można wykluczyć, że nam się uda osiągnąć zamierzony cel, nawet pomimo, że innym wcześniej się nie udało.
Nie znaczy to, że ja tego nie dokonam.

Podobnie jest przecież z biciem rekordów bądź zdobywaniem szczytów........

Od wielu, wielu lat również nie ważne jest czy ja mogę, tylko jak ja mogę (coś zrobić, uczynić)

Na ten przykład weźmy pracę.
Sama ja (bez sprzętów pomocniczych) to nawet  palcem do tyłka bym nie trafiła.
Z wózkiem i autem i z niewielką pomocą dwóch męskich ramion mogę, jak inni.
Sekret tkwi w głowie, w przestawieniu pewnych zapadek (tych w mózgoczaszce), założeń, pragnień..........

Od klilku miesięcy mam okazję obserwować jak sobie kiektórzy flaki i żyłay wypruwają,  byleby zawładnąć, zagarnąć, dla siebie więcej  i więcej. Mówię tu raczej o obowiązkach, przeważnie zawodowych. Baaardzo ważni się wtedy czują.
Trochę mi ich żal, bo dobrzy i nawet fajni bywają. Jak czasem.
Nikt nikomu pracy wszak nie zabrania........
A ja????
W latach dziewięćdziesiątych (piękna i młoda wtedy byłam i pzedewszystkim nie zdiagnozowana) w wyścigu szczrów udziału nie brałam. Tudzież obecnie za wrchlaczków gonitwę podziękuję.
Można przecież spokojniej, na lajcie, na luzie zrobić to samo.
Bardzo duże znaczenie (o ile nie diametralne) jednak w tym akurat konkretnym przypadku ma środowisko.
Kilometry mają ogromne znaczenie. Czy w te czy we wte.
Naturę, naleciałości, przyzwyczajenia pokoleniowe ciężko zmienić.
Niezmiernie podziwiam tych którym się chce i  to czynią.
Bohaterstwo czy idiotyzm.
Dla mnie to pierwsze.

Jedno na koniec jest pewne
Skoro już o tym mowa, to doskonale Wiecie, że to rewers mojej ulotki jednoprocentowej.
Może ostatnim rzutem na taśmę ktorś skorzysta bądź też zachowa na przyszły czas rozliczeń z fiskusem lub też podzieli się wiedzą...






Dlatego też

Bardzo mi w tym wszystkim, znaczy się w życiu :-) pomaga obraz, który od jakiegoś czasu często mam okazję mijać :-D.
Bo to od nas niemalże wszystko zależy i do nas sposób wyboru należy.

No i widzicie tak mnie refleksyjnie, tuż przed nadchodzącą pełnią w skorpionie, naszło.

Pewnie  to ta staroś ;-) ;-) Cieszę się z niej, z tej starości znaczy się 
:-D  

Bo biorąc pod uwagę wspomniane powyżej w poście środowisko i te kilometry, nie mam zbyt wiele okazji na  uczestnictwo w podobnych dysksjach, dysputach uczestniczyć.

Małżonek w delegacjach pracuje, pierworodne swój żywot wiedzie, 
no to trafiło tutaj ;-)

Słonecznego, ciepłego, bez opadów, odpoczynku Wam życzę.

Mnie również tego samego powinszujcie, bo dach w domku na rodowych włościach planujemy uszczelnić i orynnowanie założyć.



czwartek, 4 stycznia 2018

Feniks znów ......

Siemanko, Siemaneczko, Bry, Cześć !!! :-D

Dzieje się u mnie.

Nowy Rok z kopyta ruszył.

Tragicznie się stary skończył, a teraz....?????

".....kto wie czy za rogiem,nie stoją Anioł z Bogiem....."

Jesteście cudowni !!!!!!

Obecnie nie starczyłoby miejsca w sekcji "Moje Anioły"

O Kyrie Eleison tyle dobroci, tyle pozytywnej energii..... jaka od Was płynie.
Tak naprawdę od Was bliskich, a zarazem obcych mi ludzi.

Co ja mam powiedzieć? Czy zwykłe, jedno, DZIĘKUJĘ, może wystarczyć??????

Prawdopodobnie w najbliższy poniedziałek, no dobrzemoże wtorek odbiorę, tu u mnie w Łodzi nowiutkiego Foresta 3,moją najdroższą Corvetkę.Mam czapeczkę i szaliczek, i rękawiczki nowe (Mikołaj;-)specjalnie na taką okoliczność mnie przekazane.......

Ludzie, skrzydełka zwęglone mnie odrastają :-) :-D


Taki pazur jaki mnie się od kilku dni ze ścięgna wciągającego wynurza........ aż sama jestem w szoku.

Sobię tak rozmyślałam, że musiałabym oddać, to wszystko o co wcześniej walczyłam, o tysabri, o miejsce parkingowe, o każdą chwilę,ja przeżyłam te knocone ropnie, o te zakrzepice dbam, padaczkę w stanie uśpienia, spoczynku pielęgnuję.......

Nie oddam tego co moje,ale tak naprawdę, to tylko dzięki Wam !!!!!


Odrastają i zaczynają puszyć się moje nadwęglone skrzydełka......
(W trakcie jak mi dobrze palcyma czyni :-)






JA TAK CHCĘ ŻYĆ !!!!!!!


Pomożecie???? Bardzo proszę !!!!!! Prócz szczerego DZIĘKUJĘ, 
niewiele Wam dziś zaoferuję. 


Moje konto osobiste to:
 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Joanna Bieber jestem :-)
Z przyjemnością rozliczę się z kochanym Urzędem Skarbowym


Przypomnę też konto OPP (częściowo zakup wózka sfinansowany będzie z pieniędzy zebranych z 1%)
Dolnośląska Fundacja Rozwoju Zdrowia 

45 1240 1994 1111 0000 2495 6839   tytułem: YOANA

jeśli chcesz, możesz mi pomóc przekazując dla  mnie 1% z podatku KRS – 0000050135  Inf.uzupełniająca - YOANA


D Z I Ę K U J Ę 

Yoana, Yoaśka, Aśka


















poniedziałek, 1 stycznia 2018

Nowy.....

Dzień Dobry, Cześć !!!

Wszystkiego najlepszego Wam w Nowym, rozpoczętym po raz 2018 Roku :-)

Przeżyłam, żyję, mam się całkiem dobrze.
Wracając do przykrego tematu, podejrzewam, że moje pojazdy również nie narzekają, gdziekolwiek one teraz są ;-) no bo że gdzieś, ale nie wiadomo gdzie, są na pewno, a czy w całości??
No cóż, było, minęło, będzie jeszcze lepiej !!!!
Już mi się poprzestawiało.
Zqrwiłam się tak okrutnie i powiedziałam sobie i wszystkich na każdym kroku informuję, że nie dam się, tanio skóry nie sprzedam.....

A wiecie jacy fantastyczni są ludzi, jacy Wy jestescie fenomenalni???
Dzięki Wam po raz kolejny do życia wróciłam (rany, nawet nie liczę który to już raz). Znowu się udało, udaje i uda !!!!!
Teraz to już tylko lepiej będzie !!!!!!!
Wózek w styczniu odbiorę, auto też będę mieć (tak wiem, wiem ubezpieczę), przynajmniej tak samo śliczne, wygodne i cudowne jak  to srebrne, teraz to i czerwone nawet może być (do włosków by pasowało ;-)
Wiem, czego w życiu chcę.
Wiem co przeżyłam, przeszłam, zmarnować tego nie mogę.
Zawieść Was też nie mogę, dzięki Wam żyję !!!!!!

DZIĘKUJĘ  

Wytrzeźwieliście już??
Ja już po obiadku, rosołek mąż dla dziewczyn swoich ugotował :-)
Pierworodne zje  jak się obudzi ;-)
Rodzice wczora z wieczora na balangę zawieźli, tatko przed południem dziś  pojechał, księżniczki do domków porozwoził :-)
Niezbadane ścieżki los potrafi spłatać: sylwestrową noc spędziliśmy z moim długo niewidzianym kuzynem, a dziecię me z jego córką imprezowało, a wcześniej u niej w domu nocowało.
Rodzinka niejako po latach nam się odnowiła :-D
Tak, tak sprawa została oparta o bufet ;-) ej no, Sylwester był....;-)

Nie sposób jednak nie wspomnieć  ponownie o zaistniałej  w nocy z 14 na 15 grudnia minionego roku.

Ponawiam gorącą prośbę o moją wolność.



Moje konto osobiste to:
 56 1940 1076 4901 0859 0000 0000
Joanna Bieber jestem
Z przyjemnością rozliczę się z kochanym Urzędem Skarbowym

Przypomnę też konto OPP (częściowo zakup wózka sfinansowany będzie z pieniędzy zebranych z 1%):


Dolnośląska Fundacja Rozwoju Zdrowia 
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839   tytułem: YOANA



Gorące buziaki Wam 









sobota, 18 listopada 2017

CARPE DIEM

Co ja mam, Wam powiedzieć???

U mnie bez większych  zmian.

Tak samo kocham i kochana żem, wciąż nieustannie.

W biegu tak klikam - mnie zawsze gdzieś pędzi i gna.....:-)



Przynajmniej w którymś  momencie się nie zawiodę :-D

Jak miałabym żałować, że czegoś nie zrobiłam, to wolę to zrobić.

Wszak niewykorzystane okazje się podwójnie mszczą.


Za dwie stówki nie będę się sztrymić, bo kiedyś mogłabym żałować, że ich nie straciłam........


Wczoraj przed marketem zaparkowałam i młodego mężczyznę zooczyłam grzecznie się zapywouję, czy mnie pomoże???

Pan że i owszem chętnie (jak każden zawsze :-)

No żeby pojazd z pojazdu wystawić.

Zawsze uprzedzam, że  lekkie to nie jest bo cirka 130 kilo.

Pan wyprowadzając po  rampach, na moje pieny dziękczynne, że teraz ze spokojem na zakupy się

usam, wiktuały drogą kupna nabędę i z córką tydzień kolejny, dzięki temu przeżyjem,

zdziwił się, że sama na zakupy chodzę.........

W szpitalu doktorem młodym jest i raczej rzadko się spotyka z tak szeroko rozwiniętą aktywizacją ON.

Moje zdanie: jak się  kto nie chce, to się nie aktywizuje.......


AAAA że  ja sam?????  przecież Wy nie wiecie!!!!!

Mój maużonek, się zaktywizował i do pracy poszedł i w delegacjach dalekich pracuje :-)



Dumna jestem z pierworodnej mej, z Jerzego mego ukochanego, a nade wszystko ze siebie :-D

poniedziałek, 11 września 2017

HAPPY

Jestem szczęśliwa.

YES I'M SO HAPPY

Tak, jestem szczęśliwa............

bo, czasem się zasikam, aha moczu nie trzymam.

czasem na czas do toalety zdążę,  to jest osiągnięcie wielkie :-)

te ..qrwy, ..iwki i inne .. uje słuchać mnie nie chcą w ogóle, znaczy 

dolne odnóża me uroczo długie.....

Jestem szczęśliwa bo pracuje, czyni mnie to wolnym......

Jestem szczęśliwa bo mam wózek mój inwalidzki........

Mogę tak dłuuuugo, wiem, dla Was to nic nowego......

Bo mnie kochają, bo ja kocham Ich........

Otaczają mnie wspaniali, cudowni ludzie.......



JESTEM SZCZĘŚLIWA BO CHCĘ,

BO MOGĘ ! ! ! ! ! ! ! !
A co będzie nie wiem......

Żyję na spontanie.

Spontanicznie, jak każdy zemrę też :-)



Szczęśliwości, spełnienia Wam ............

Ps:

wtorek, 15 grudnia 2015

Odliczanie magiczne .........

Witajcie

Moi drodzy czyniąc zadość Waszym oczekiwaniom i potrzebom ujawniam się :-)

Jestem, jestem, żyję, żyjemy.....
Wir codzienności od kilku miesięcy tarmosi nami. Raz lepiej, raz gorzej, coraz częściej lepiej nie mówić ..........
Dlatego niezbyt często skłonna jestem tu się pojawiać.
Takie życie .............
Co się polepszy, to inne się popieprzy.......

"Moja rodzina, to moje życie" 

dla niej zrobię wszystko, bez względu na koszty i konsekwencje, jak wilczyca........
Musicie się więcej domyśleć..........
Łatwo nie jest, co nie znaczy, że nie dam rady (bo kto jak nie ja !!!!!)  
Świat opiera się na dupie a ta leży na pieniądzach i tak od wieki wieków......
Nie znoszę tylko chamstwa/kłamstwa, obłudy i góralskiej muzyki ;-) :P 

Do sklikania w magiczną noc................
Problemów jest bez liku, niech Was nie zwodzie mój uśmiech......

Ps: Trzeba szybko, żeby nikt nie widział.... ;-)

Oryginał

Inaczej

Sentymentalnie (prawie;-)




środa, 29 kwietnia 2015

Stalag

Moi drodzy, gdzieżesz to ja byłam jak mnie nie było? :-)
No, a to tu, 



a to tam

albo też i owam



Tak to mnie ostatnio upływały dnie, a i noce też ;-)

No, a to tu, to tam i tam owam ;-)

Przecież wiecie, ja to w domu na tyłku nie usiedzę. Tym bardziej, że jeden gdzieś tam, a  druga  siam ;-)
Nie wspominając już o imieninach, nie mogło mnie przecież zabraknąć na imprezie :-)
W ogólności i szczegółowości, się działo.
Po raz kolejny ogromne, wielkie ukłony w podzięce tym dzięki, ogół i szczegół, mógł się odbyć :-)
Wiecie takie anioły. 
Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma swój sens. Jest jedna tylko kwestia, co to moją jest zasadą:
bierz z życia ile tylko możesz. Niewykorzystane okazje mszczą się podwójnie.

Nie powiem, fizycznie wymagało to ode mnie jakiegoś tam wysiłku ;-) dlatego też w kolejnych dniach grzecznie i spokojnie, z nóżkami mymi w górze, ślicznymi, przesiedziałam na kanapie.
Ale, ciężko mi siedzieć bezczynnie (wszak robienie nic jest bardzo męczące ;-) naszło mnie na porządkowanie/segregowanie rodzinnych skarbów. Jest tego kilka pudeł, sięgają początku XIX w.
Miałam więc co czynić przez kolejne noce. Zaiste, dziwne bardzo to uczucie, gdy znajduje się akt zgonu członków rodziny,  wydanych kilkadziesiąt lat przed własnym urodzeniem.
Szczególnie mnie wciągnęła kariera wojskowa mego dziadka i jego tłuczka wojenna.
Te listy pisane do żony (mojej babci) i do rodziców. Jak pięknie można pisać o bólu tęsknoty za bliskimi, opisywać obozowe życie, żeby cenzor korespondencji nie cofnął. Mówić o tym co w okupowanej Łodzi, jak rośnie syn, aby pomimo okropieństw prowadzić codzienne życie.
Ciężko było mi czytać to kaligraficzne wręcz i małe pismo (żeby jak najwięcej wieści zmieścić na przydzielonej kartce..... 
bo ryczałam, nie dało się inaczej.
Jak posegreguje chronologicznie i zeskanuje to wszystko, aby zostało dla przyszłych pokoleń.
Wczoraj/dzisiaj w nocy nie dawało mi spokoju, że nie mogłam znaleźć dokładnych danych ostatniego z obozów, w którym dziadek przebywał. W google wpisałam, otworzyłam i zamarłam, bo taki list, który wtedy dziadek wysyłał, w pudłach znalazłam.








Po czym dziś rano się dowiedziałam, jaka jest świadomość znaczenia liter SS, wśród młodych ludzi.
Zamarłam po raz kolejny
............................................................................................................Nie ma nawet co komentować.
Cudem dziadek wrócił, tak naprawdę tych cudów było kilka, ale wrócił.
Drugi nie wrócił, nie znałam.
A oni nie wiedzą??????!!!!!!!
  • Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości                - Józef Piłsudski
  • Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium      - Józef Piłsudski
  • Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy                                                                    - Józef Piłsudski
  • Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek                                                                                          - Jan Paweł II
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Bez odbioru

środa, 7 maja 2014

O rety znów sekrety...

Powitać, powitać szanowne grono :-)

Coś pochrzaniłam z czcionką, coś wykasowałam, coś wkleiłam, a tam trudno, liczy się treść ;-)

Dzień jak co dzień mija spokojnie.
"Zielona mila" w tle, świetny film, oglądałam dziesiątki razy. 
Nie sama, a z mężem (tak gwoli ścisłości;-) oglądam znaczy się, no normalnie upomniał się o ścisłość ;-) 

Jak widać u mnie/nas dzień jak co dzień.

Tak się czasami zastanawiam jak to ludzie sami sobie potrafią zgotować swój los, a potem narzekają jakie to życie podłe jest.
Nie raz słyszałam, przeważnie od innych "Tobie to łatwo mówić bo masz faceta, rodzinę". No w tym stylu teksty.
Nie koniecznie tylko inni chorzy tak mawiają, zdrowi również też mi tak "wytykają"
Heloł, o co kaman?
To że mam to co mam zawdzięczam li tylko i wyłącznie sobie.
Ponieważ, podstawa, ja wiem czego dokładnie chcę od życia (no może nie zawsze tak było, ale teraz tak jest!)
Komuś nie pasik być/żyć samemu w pojedynkę, to niech robi, a przynajmniej zacznie coś w tym kierunku robić, żeby samemu nie być.
Jak wszystko w życiu, nic nam nie jest dane za darmo. Na wszystko trzeba zapracować W życiu trzeba się w czymś poświecić, żeby osiągnąć inne. Coś za coś.
Czasem dziwię się jak to potrafią ludzie obwinić wszystko i wszystkich, że coś im się nie udaje, ale nie potrafią wpaść na tak proste rozwiązanie, żeby zacząć od siebie.
Nigdy nie żyłam przez pryzmat choroby i w życiu osobistym (no w tych związkach międzyludzkich;-)nie stanowiła ona żadnego wyznacznika.
Ale nie powiem było przykro, gdy się pobieraliśmy z Jurkiem, jak rodzinka się go pytała, czy aby wie co robi i co go za życie ze mną czeka.  
Wielu się jak widać pomyliło, zresztą nie tylko w tej kwestii. Ale dalej mogą słuchać porad wróżek ;-)
Ano właśnie, bo kto jak żyje to już jego problem. Powtarzam to mnie ma być dobrze i mej rodzinie. Tak samo winni czynić pozostali.
A jak kto żyje, co mnie to.Mnie ma być dobrze.
Są geje, są lesbijki, są różne inne odchyły. Na ten sam przykład są matki co niańczą synów do dojrzałej dorosłości. Nie moi synowie, nie moje matki. Ciężko mi jest sobie wyobrazić taką parę (matkę i dorosłego syna) na wspólnym wyjeździe wakacyjnym w jednym apartamencie, a bleee. Można też być ojcem, któremu zdarza się "zaliczyć" koleżankę córki. A propos tych wróżek, są tacy co kilka tysięcy miesięcznie wydają na nie. Oł siet....szkoda gadać. (Ja tam mam inne chobby do wydawania pieniędzy. Podróże. A jak nie mam pieniędzy to i tak podróżuję, od czego jest autostop ;-)) 
Można i wiele innych rzeczy, ale co mnie to. 
Mogę wysłuchać i się dziwić, i żyć swoim życiem, i moimi problemami, moimi szczęściami, które to dla mnie są najważniejsze, bo dotyczą MNIE i mojej rodziny. Bo mnie najbardziej własnie zależy na rodzinie, a rodzina to mój mąż i me dziecię.
Uwielbiam im gotować, piec, dla nich sprzątać, spełniać ich zachcianki i takie tam codzienności. Ja to uwielbiam i dobrze mi z tym. Ot i cały mój sekret, ja kocham żyć :-)

A mogłam Wam na samym początku powiedzieć, że jestem szczęśliwa....;-)
Oj bo ja wciąż taka niepoprawna ;-)
Ale swoja, co nie?? ;-)

No trza mi było tak od razu, nie ??!!

Ps. kiedyś (tutaj) pisałam  o SEKRECIE