Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fryzjer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fryzjer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2016

Po pysku, na ostro, kosa, żniwa

Zrobił,

              zrobił mi,   

                               dobrze.





Jak zwykle palcami, no dobra z pewną pomocą ;-)





No, dobrze mi jest.

Zresztą ostatnimi czasy, ostrowpysk se daję i dobrze mi tym bardziej jest.


Zakąszam konopnym i popijam z guaraną.

Czyli sielanka-szklanka, dziś już po kolacji.


Żniwa też mi sie szykują, jęczmień mi się zrobił, ocieplam (znaczy się masuję) oczko buteleczką.

Czyli jak widzicie "na zachodzie bez zmian"

Nie ma co więcej kminić.

U mnie grunt, żeby gorzej nie było.
Jest jak jest.
Na wózku zdrowsza jestem, no kiedyś na nogach i na rowerze, no a teraz na wypasie....




No ale ja to jedna na co najmniej 2 000 000,  ta która mawia, że z tym do trzech razy sztuka to ściema i ta co za każdym razem się lęka czy jej się uda.


Póki co cieszę się, że się wysrałam, a nie zasrałam.......................

No i ta co się straszliwie się lęka , że przyjdzie taki moment, że zostanie sama i ...........................................................................






czwartek, 12 maja 2016

Lancertilia

Helołeczka, piąteczka 
Wszystkim Wam
:-D

Jestem moi mili, oj jestem.
Wiem, wiem, że się martwiliście, bo mi o tym pisaliście , mówiliście........

No to Wam mówię (oj no piszę) to tak samo jak z chodzeniem, przy pomocy wózka. 
Bo się przecie nie jeździ, ino się chodzi...........

A u mnie???? co tam u mnie????
Toż samo od lat kilku :-D

Żyję, kocham, kochana żem, szczęśliwa, spelniona, itd., etc., itp., itede.............

Oddycham pełną życia piersią. Inni  rzeczą, że źrem życie, a ja po prostu zgarniam, zagarniam ile tylko radę dam udźwignąć :-D

A wiecie cooooo????!!!!!
Byłam, byłam, byłam dziś u tego, co mi dobrze robi. Byłam u niego z maużonkiem mym. Obu nam dobrze palcyma dobrze zrobił. Ten nasz fryzmaestro :-)
Lepiej nie mógł podkreślić, mego języczka nieposkromionego, dla co poniektórych niewyparzonego.

Oj tam , jak zwał, tak zwał.......
Wiecie o co chodzi........

No i co tam jeszcze u mnie???
No taki zapitol, że jak zwykle nie ma czasu załadować....... (yuppi ya)
Kiedyś ktoś o mnie powiedział, że powalona jestem. Może i miał rację...
Bo nie stękam, nie jęczę (no dobra,zaraz, chwila, prostuję - jęczę czasem :-)  to czasem lubiem ;-) coś tam było o warczeniu, jęczeniu we dnie, w nocy -jakoś tak 😉😉😉😉 ;-) ;-)
A już tak poważnie się zapowiadało i jak zwykle o jednym ;-)
(Świat opiera się na dupie, a ta na pieniędzach leży ;-)

No to o czym ja???

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Do pracy poszłam.
Ano tak normalnie.
CV, list i takie tam, i  robię.
Nie byłabym sobą jak bym nie wzięła z tacy tego co mi życie pod nos podetkało...........
Nie wiem tylko jak się czuje ktoś, kto daje drugiemu wolność, szczęście, po prostu życie. 
Za to wiem jak się czuje ten ktoś, kto dostał od innego wolność, szczęście, po prostu życie........
(Dwa x dziennie buczę ze szczenscia, w drodze do i w drodze z....


Kocham wyzwania, uwielbiam jak coś się dzieje, jak się kręci.
Roboty (upsssss, przepraszam, sorreczki wielkie) pracy dużo do ogarnięcia. Pracy, pracy, bo robota to głupota, a życie to picie. 
No to najlepszego wszystkim. Za pomyślność wszystkim <toast>
No i co tu dalej pisać? Już wszystko wiecie.
Wózek, wózek. forest, corvetta, dał mi wolność, niezależność.
Po latach wykluczenia sołecznego, zostałam

przywrócona na zawodowe łono społeczeństwa.
Wiatr we włosach i jechane :-) ;-)

Żegnać Was muszę moi najmilsi, bo rano wstać się zobowiązałam
 :-)

Bajo, Bajo, Baj, Baj

No i pamiętajcie  



piątek, 30 stycznia 2015

Bezbronna

Ano właśnie. Pewnie bym nie pisała Wam dziś/wczoraj/ choroba a jednak wyszło na dziś ;-)

Ale jak to, muszę poczekać, bo pazurki muszą doschnąć. Jak nie poczekam, to od kołderki takie wzorki się porobią na lakierze, a ja dziś mam ochotę na takie gładziutkie, jak tafla lustra.
Tak więc (ile razy mam powtarzać, że nie zaczyna się zdania od więc;-) oczekując na tą upragnioną chwilę, pomyślałam, że Wam napiszę.
Wiecie co mnie dziś spotkało. 
Ech, no jeszcze nie wiecie ;-)
Ale wszystkiego i tak Wam nie opowiem, bo za długo by bajać.
One szybciej doschną.
Słuchajcie, umówiona byłam dzisiaj,  z tym co bosko, dobrze, robi palcyma. 
Rany, ale obsówa była, nieznaczna. Ze trzy kwadranse się zeszło.
Jaka akcja. Na samym początku oczekiwania, fryzmaestro pyta się, standardowo, czy kawy, czy herbaty. Palta słusznie jeszcze nie proponował, bo ledwie przyszłam przecież ;-) Słuchajcie i zanim, usta me otworzyłam, żeby nadmienić jak i co dzisiaj (no dobra wczoraj;-) bym chciała, ten mnie pod nosek podstawia  wizerunek kobiety i mówi, że tak dziś będzie mnie dobrze robił.
Zatkao kakao, koparka w dół. 
Uffffff, uczucie niesamowite. Nie dość, że dobrze uczynić potrafi, to jeszcze wie co w głowie siedzi i jak się chciało to dobrze mieć ;-)
Po pierwszym szoku, do tej pory myślałam, że tylko ja tak potrafię w myślach zczytać komuś ;-)
Wyszło lepiej niż było w załozeniach.
Ale wiecie co? Jak by się tam która rwała, że to dobry materiał, to proszę bardzo. Ja swój, mój jedyny i niepowtarzalny (i wytrzymuje ze mną;-) mam. A ten od tych palców, jest super, ale on to kurcze tak wszystkim co do niego przychodzą tak czyni.
Generalnie taki typowy hetero, no bo żeby życie miało smaczek.... to ich jest duuuuużo. Tak po prostu non stop. Przeciąg ciągle.
Dobrze, że tam są drzwi obrotowe, bo korzonki byłyby zagrożone permanentnie.
Nie, nie, nie. Permanentny jest wszakże w tejże okolicy, ale dziś nie była pora. Zresztą jak sama nazwa wskazuje, stały makijaż jest, jest tak samo boski, jak odpowiedni fryz, który dla odmiany, można co 2 miesiące zmieniać. Tak widzicie u mnie wszystko w normie.
Żyję moi drodzy i tak ma być, nic nie widać.
 Bo słuchajcie, czy na ten przykład po Trynkiewiczu, kilkadzisiąt lat temu było widać.
Tak więc (no i znowu to samo ;-) bacznie się przyglądajcie pasażerom w tramwaju ;-)
Dobra, mam już szkiełko.

Pa pa , całusków 122, karaluszków ile chcecie. Proszę z tą kwestią do mnie się nie fatygować ;-)
Powinnam zasnąć, bo za 2 godziny i 44 minuty kury, znaczy się koguty mnie piać będą. Tylko nie wiem, czy warto me niu fryzur gnieść ;-)
OKej, zostaje na krześle.
Wiecie, chyba permanentny, od 2 tygodni stan bezsenności, uczynił pewne defekty w mózgoczaszce mej (nie jestem pewna czy to aby możliwe.
Spoko, obiecuje, już sobie idę. Nie wiem kiedy najdę ponownie, ale przecież wiecie, że nie jestem w stanie Was zostawić.

Papa
Sciski
Szczerokości ;-)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Angels

Cudowne, cudowne wprost jest to uczucie, mhhhhmmmm
Cudne, cudnie, mhhmmm, ekstaza??? no prawie ;-)
Wiecie jak to jest, po dwóch tygodniach,  najeść się do syta :-D :-D :-D
Teraz z głodnym mogę porozmawiać.
Taka zaspokojona i przy okazji niewyspana ;-) zasiadłam i piszę.
Pierworodne me dziecię zakończyło dziś rekrutację do gimbazy :-)
Byliśmy i wszelkie formalności  dziś dopełniliśmy.
Napisała test językowy, co by wiedzieć na jakim poziomie inglisz ;-) będzie się kształcić od września, podpisaliśmy zgody i deklaracje no i już..... W A K A C J E pełną parą :-)

Żywot nasz ostatnio przebiega pod dyktando Mundialu 2014
Ach co to za emocje !!!!
No tak, tak. Lubię piłkę nożną a nade wszystko te   emocje.
Brazylia-Chile. Rany julek, niemal paznokcie obgryzłam z uniesienia.
Wiele się dzieje na tym mundialu. Super się ogląda. Oczywista, że  być tam to by było przeżycie, echhhhhhh....
Wiecie na Euro 2008 we Wiedniu na Polska-Austria była, widziałam i przeżywałam, no i to after party...;-)))) z pozycji Vipa.
No a co, sie pracowało to sie bywało ;-)
Było, minęło, się skończyło... Ale co się pożyło to moje :-)
Jest co wspominać :-D


Chciałoby się, chciało, ale kulawy mózg i ciało........
No ale uj, chociaż już nie tańcze, ale lubie pomarańcze :-P
Przecie nie będę rozpaczać , nie da to nic.
Ale rentke se wypracowałam :-D
Oj zazdroszczą mi, zazdroszczą.
Do pracy, do pracy się wziąć (no bo robota to głupota;-) a najciężej się paluszkiem i główką pracuje :-D

Ale wiecie co?? Jak by ktosik zadzwonił do mnie i powiedział, że na finał Mundialu 2014 mnie (i rodzinie mej) bilety ma. To 2, no dobra 2,5 godziny (sandałków nie mam, trza by kupić;-) spakowana i gotowa do wyjazdu jestem :-D

Miałam dziś okazje i przyjemność spotkać się z aniołem, no chodzącym po ziemi jednym z mych  aniołów.
Wiecie jak to jest: czasem się wydaje być w czarnej duu...dziurze, a tu taki aniołek sobie dzwoni, dzyń, dzyń i wszystko od razu w kolorach  tęczy jaśnieje.
A o co kaman.
A o wygląd, to żem poza nawiasem społeczeństwa, to nie oznacza, że mam w domu gnuśnieć.
Ja mam wyglądać i to jeszcze jak :-D
Jeszcze bardziej i tym bardziej mam wyglądać, co niee?? ;-)
No jak nie, jak tak
To że jak stoję, albo chcę iść to tak jak bym po tej imprze maturalnej wciąż nie wytrzeźwiała, to nic (niech się wstydzi ten co se pomyśli, powie jak widzi :-P), nie znaczy, że jak gwiazdeczka mam nie wyglądać... (jak się zagoi wsio może Wam pokażę ;-)

Tak to się u mnie w życiu przeplata, że na każdą lub dwie wredne mendy, dwa razy więcej aniołów się kręci.
I to właśnie te życiowe mendy, hartują mnie najbardziej i pokazują jakie piękne jest życie, żeby tak nisko nie zniżyć się do ich poziomu :-P
Bo po mnie nic nie widać i świetnie udaję ;-)

Nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko ma swój cel, a dobro uczynione innym zawsze wraca (przeważnie z zupełnie innej strony :-)

W piątek idę do tego co dobrze robi palcyma, ej no co wy? :-P do fryzmaestra ;-)

Francja - Nigeria, ciekawe kto wygra??
Ech dzieje, się dzieje.
A kto zostanie mistrzem?? no jak to kto, ten co wygra mecz :-)

Baj, baj