Cześć. To znowu JA.
Cieszę się wolnością i nawet te -8 rano mnie nie powstrzymało.
Cieszę się, że marznę.
Podobnie było również wczoraj.
Przecież na WOŚP musiałam.
Tyle ile dobrego od Was dostałam.
To jak mi wszyscy pomagacie, to i ja swoje musiałam dołożyć - relatywnie rzecz ujmując niewiele to było - ale jak takich jak ja było wielu no to na dzieciaczki się uzbierało.
W tym właśnie tkwi siła !!!!!
W ilości nas.
Pamiętacie jak w 2012 prosiłam o pomoc bo nie miałam w co srać i szczać ??? (piszę jak było, bez "ech", "och", "ę| przez bibułkę)
No i było miodzio,jest bo mnie wyratowali - ŻYJĘ.
A wcześniej pamiętacie jak na Tysabri zbierałam??
7 tysii (tak, 7 000 zł, PLN jak kto woli ) co miesiąc to kosztowało.
Nie było wtedy refundacji na to.
Niejednokrotnie dosłownie jak te dziady pod różnymi kościołami w Polsce żeśmy w trójkę stali (ja, Jurek i Laura).
Wiecie, że 18 miesięcy ten lek przyjmowałam.
To mnie wtedy dosłownie na nogi postawiło, przy okazji o mało co mnie później nie zabiło (no tak się zadziało)
To w 2010 r, usłyszałam że na wózek (jak ja o tym wcale słyszeć nie chciałam......)
A teraz wózek to wolność, niezależność, samodzielność !!!!!!
Samochód??
Inaczej jest prosić o lek/leki, o rehabilitację, a zupełnie w moim mniemaniu o auto, o samochód........
Bo ja wszystko muszę sama (Asia siama)
Tak mnie jakoś naszło.
Chciałam znaleźć to zdjęcie jak byłam mała z tą miną pt.: Asia siama,ale znalazłam masę zdjęć z których ludzi już między nami nie ma. Co najgorsze, że młodszych ode mnie też nie ma ..............
Ja żyję i nie pozwolę, aby to wszystko poszło na marne.
Musi być w tym jakiś cel, że ja tu,na tym świecie, w tym momencie jestem wciąż z Wami.............
Mam do sprzedania działkę, znaczy się mam ich kilka do sprzedania, ale jedną chcę sprzedać.......
Kredyty skonsoliduję, dobiorę, ubezpieczę, żeby choć post mortem moim rodzina spokój miała.............
Ja do pracy muszę wracać, wątroba już daje znać o sobie..;-)
Muszę, nie, ja nic nie muszę, JA CHCĘ ŻYĆ !!!!!!
Będę miała to autko, takie samo, tak jak taki sam wózek !!!!!!!!!!!
Tak jak tatko mówił: „Nie możesz, nie masz prawa się poddać, musisz wytrwać. Boso ale w ostrogach, głowa do góry, pierś do przodu wypięta, głowa do góry dumnie podniesiona i pamiętaj córuś heja i byka za rogi, i do przodu”
HOWGH WAM
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ułomność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ułomność. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 stycznia 2018
No i co dalej........
piątek, 15 lipca 2016
Słonecznik
Cześć to ja, znowu ja :-)
(ale żeście zdziwieni, nieprawdaż?????)
(no, że ja, na własnym blogu ku Wam piszem. Jest tylko jedna ewentualność, że tu napisze ktoś inny. Jak mnie już nie będzie, to poda ona Wam numer konta, na który równowartość za te wiązanki na jodle i świerku możecie przelać. Ja nie chcę żadnych kwiatów na pogrzebie, wyrzucony to piniądz i tak zgniją, ale wypić flaszkę nad grobem mym to już co innego ......;-)
Ale nie o tym miało być, ja zwykle ......
No bo tak. Jestem, jak zwykle :-)
Jak zazwyczaj szczęśliwa, zadowolona, radosna, kochana, kochająca......
Ludzie się dziwią, czemu taka radosna i uśmiechnięta (może dlatego, że żyję wciąż?? a może ona pier...ęta jakaś ;-) nie mój problem, niech se myślą, co chcą.
Mnie dobrze jest :-D
Dzisiaj to było tak. Pojechalim na zakupy. Nie corvetką, ino furą naszą (tą zabytkową prawie;-). Kupilim, wrócilim. Dałam mojej żmijce kochanej (no na własnej piersi ją chowałam, wolała z lewego cyca-tego od serca :-), daje jej słonecznik, (który bardzo lubi) i gadam, że specjalnie dla niej nabyłam, a to z krwi mej na mych sokach życiodajnych żywione rzecze mi - "a co zatrute?"
Kochane me nie ? :-D
Ostatnio też wdałam się w dysputę, jak to komu jest źle i niedobrze i jak to przechlapane w życiu mają.
Się zaczęło, jak powiedziałam, że wszyscy to jacyś niewdzięcznicy życiowy, bo tylko narzekają, a przecież można być szczęśliwym - wystarczy tylko chcieć. No być szczęśliwym.
No i się zaczęło.
Hektolitry pomyj, hejtów, wyzwisk, na mą biedną i tak już umęczoną głowę się wylało.
Ech tam co mnie to tam.
Co mnie przy życiu trzyma i to tak w dobrym stanie (no powiedzmy ;-) (same profesóry i inne mądre głowy nie wiedzą), to i ja się nie zastanawiam, tylko żrem to życie ile tylko w paszcze dam radę wpakować (w cycki mi idzie, więc luz ;-)
Serio teraz będzie.
Co mi siły daje na co dzień i od święta ??
Co mnie trzyma na powierzchni??
M I Ł O Ś Ć
Do córki, do męża, do najbliższych mych.
To nie ja jestem pępkiem świata. To ja muszę dbać o nich (albo nieletni, albo schorowani). Bo jedni z moich jeszcze nie pracować mogą, a inni już nie mogą (pracować;-)
No i kto jak nie ja.
Ja choruję. Ja sram i szczam pod siebie i tak kilkanaście/dziesiąt innych objawów chorób manifestuję (choć sprytnie to wszystko maskuję). Ja o nich dbam.
Bo ich kocham. Czystą, bezwarunkową miłością i oddaniem mym.
Tak, cieszę się że mogę i chcę, jeszcze do pracy iść .
Zarobić hajs, żeby nam było lżej.
Raduje wielce mnie to.
Myślę wciąż, żeby było nam lepiej i mnie (tak przy okazji) też.
Coraz większy pazur na życie mam.
Życie, nie egzystencję - żeby było jasne.
Wszystko zależy od nas.
Pomijam tu kwestie, że fizycznie de facto jestem kaleką, niepełnosprawną, inwalidą, istotą ułomną.
Umysłowo, daję radę ;-) :-)
Bo mam szczęście, że takich koło siebie mam????
Oni mają szczęście, że mają mnie !!!
Ot, brawo JA.
ŻYJCIE MOI MILI, po prostu (albo aż) ŻYJCIE !!!!!
(ale żeście zdziwieni, nieprawdaż?????)
(no, że ja, na własnym blogu ku Wam piszem. Jest tylko jedna ewentualność, że tu napisze ktoś inny. Jak mnie już nie będzie, to poda ona Wam numer konta, na który równowartość za te wiązanki na jodle i świerku możecie przelać. Ja nie chcę żadnych kwiatów na pogrzebie, wyrzucony to piniądz i tak zgniją, ale wypić flaszkę nad grobem mym to już co innego ......;-)
Ale nie o tym miało być, ja zwykle ......
No bo tak. Jestem, jak zwykle :-)
Jak zazwyczaj szczęśliwa, zadowolona, radosna, kochana, kochająca......
Ludzie się dziwią, czemu taka radosna i uśmiechnięta (może dlatego, że żyję wciąż?? a może ona pier...ęta jakaś ;-) nie mój problem, niech se myślą, co chcą.
Mnie dobrze jest :-D
Dzisiaj to było tak. Pojechalim na zakupy. Nie corvetką, ino furą naszą (tą zabytkową prawie;-). Kupilim, wrócilim. Dałam mojej żmijce kochanej (no na własnej piersi ją chowałam, wolała z lewego cyca-tego od serca :-), daje jej słonecznik, (który bardzo lubi) i gadam, że specjalnie dla niej nabyłam, a to z krwi mej na mych sokach życiodajnych żywione rzecze mi - "a co zatrute?"
Kochane me nie ? :-D
Ostatnio też wdałam się w dysputę, jak to komu jest źle i niedobrze i jak to przechlapane w życiu mają.
Się zaczęło, jak powiedziałam, że wszyscy to jacyś niewdzięcznicy życiowy, bo tylko narzekają, a przecież można być szczęśliwym - wystarczy tylko chcieć. No być szczęśliwym.
No i się zaczęło.
Hektolitry pomyj, hejtów, wyzwisk, na mą biedną i tak już umęczoną głowę się wylało.
Ech tam co mnie to tam.
Co mnie przy życiu trzyma i to tak w dobrym stanie (no powiedzmy ;-) (same profesóry i inne mądre głowy nie wiedzą), to i ja się nie zastanawiam, tylko żrem to życie ile tylko w paszcze dam radę wpakować (w cycki mi idzie, więc luz ;-)
Serio teraz będzie.
Co mi siły daje na co dzień i od święta ??
Co mnie trzyma na powierzchni??
M I Ł O Ś Ć
Do córki, do męża, do najbliższych mych.
To nie ja jestem pępkiem świata. To ja muszę dbać o nich (albo nieletni, albo schorowani). Bo jedni z moich jeszcze nie pracować mogą, a inni już nie mogą (pracować;-)
Ja choruję. Ja sram i szczam pod siebie i tak kilkanaście/dziesiąt innych objawów chorób manifestuję (choć sprytnie to wszystko maskuję). Ja o nich dbam.
Bo ich kocham. Czystą, bezwarunkową miłością i oddaniem mym.
Tak, cieszę się że mogę i chcę, jeszcze do pracy iść .
Zarobić hajs, żeby nam było lżej.
Raduje wielce mnie to.
Myślę wciąż, żeby było nam lepiej i mnie (tak przy okazji) też.
Coraz większy pazur na życie mam.
Życie, nie egzystencję - żeby było jasne.
Wszystko zależy od nas.
Pomijam tu kwestie, że fizycznie de facto jestem kaleką, niepełnosprawną, inwalidą, istotą ułomną.
Umysłowo, daję radę ;-) :-)
Bo mam szczęście, że takich koło siebie mam????
Oni mają szczęście, że mają mnie !!!
Ot, brawo JA.
ŻYJCIE MOI MILI, po prostu (albo aż) ŻYJCIE !!!!!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


