sobota, 21 listopada 2020
Małe jest piękne........
środa, 11 listopada 2020
PAC-3 #2
Siemaneczko.
może jednak wolicie hay, hey, heloł - jak sobie życzycie :-)
Najlepsza gęsina jest na świętego Marcina :-)
Kiedyś to bywało, w świecie się bywało ;-)
Żyję, w sensie egzystuję, jak na kalekie przystało. Nie ma co tu za wiela qqrykać.
Jaki kóń jest każdy widzi :-)
Jak na mnie inne człowieki zerkają, też mam świadomość - da radę krok uczynić, czy to już niechybny jej koniec ;-) Zastanawiam się czy już co poniektórzy na pomysła wpadli żeby obstawiać za kasę czy i ile czasu dam radę wytrzymać ?
Generalnie iście listopadowy nastrój mnie nie opuszcza.
Kolejny raz powtórzę, że jeśli chodzi o patriotyzm to mentalnie bliżej mi do systemu antybalistycznego PATRIOT, niż by do odruchów poszanowania narodowych/państwowych.
Jakich ja się pytam. Za to przyzwolenie do eutanazji jednostki dorosłej samodzielnie żyjącej poza organizmem swej rodzicielki. Przecież brak możliwości leczenia, to czyste zabójstwo.
Jest jak jest, wyżej wafla nie podskoczę, niżej gardzieli karku nie ugnę. Tak z czystego braku możliwości fizycznych ciała mego.
Czy to co piszę jest wylewanymi łzami żałości za czymś nieodzownie straconym czy też wołaniem o pomoc. Chyba tylko na zasadzie - dobić ;-)
Najczęściej po mieszkaniu przemieszczam się na czterech (łatwiej, szybciej, bezpieczniej, bliżej posadzki ;-) No chyba, że goście najdą, wtedy pozory są zachowywane.
Żeby jednak nie było tylko dramaturgii. Ciasto udało się mnie użędolić, no w sensie upiec. Ogromnym trudem okupione zostało z efektem wyqrwistego smaku.
AAAAA jakie ciasto, no niemalże historyczne, to pieczone na specjalnie dla cara Aleksandra I, nazwana na cześć Charlotty Pruskiej. Ot i zawsze historycznie u mnie się zejdzie. No nie patriotycznie, nie po polsku, któś by rzec mógł, ale jednak królową Polski była, czyli jednak ciut patriotycznie :-P
Dobra, dobra sralimuchy. Zaczęłam szukać dobrych ośrodków opieki paliatywnej. Tak na przyszłość, na zaś. Jaki kóń jest każdy widzi, a zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Ino kredyty cza spłacić. Jeszcze tylko cztery lata. A wicie ile miesiąc w takim przybytku kosztuje ? eeeeee jakieś 3-4 tysie. Czyli wiadomo, Aśka nie podniecaj się egzystuj dalej, jak do tej pory.
Rana się, jak na suce, goi. Kolorki się zrobiły w pigmentacji fioletowej.
Się żyje, pije i do przodu :-D
No to cześć
środa, 27 czerwca 2018
My, wina, szampan, gwiazdy, bogactwo
Jestem zajebiście bogata, wow, niesamowicie !!!!!!!
Nawet nie wiedziałam, jak bardzo.
Właśnie dotarła do mnie nieziemska prawda.
JESTEM OBRZYDLIWIE BOGATA.
Z niezmierną ochotą podzieliłabym się ze wszystkimi, ale nie wiem czy się tak da !!!!
Moje bogactwo wewnętrzne jest moje.
Jeśli chcecie powiem (pod) Wam jakie jest clou egzystencji (życia)
"Niektóre nieskończoności są większe od innych" - ja mam swoje w danej chwili te największe, zapewne kolejne będą większe, czasem mniejsze (nie tak się nie da) mogą być tylko te większe.....
To tak jak z narodzinami i śmiercią - rodzimy się po to by umrzeć, z każdym oddechem coraz bliżej mamy, ale jesteśmy coraz bogatsi.
Są rzeczy ważne i ważniejsze !!!!
Co po mnie zostanie??? ( kilka pozwów, postępowanie z oskarżenia prywatnego??)
Kto będzie pamiętał???
Żyję (jestem) tu i teraz.
Wszystko zechlam co mi życie daje (co tylko udźwignę)
Kocham i jestem kochana, jestem spełniona, jestem szczęśliwa, jestem szczęściarą, jestem bogata!!!!!!!!
A WY????
Ps dziękuję Laurce za wspaniały seans Johna Green'a "Gwiazd naszych wina" - Cię .......
Ps#2 kiedyś myślałam, że na starość napiszę książkę, jakiś thriller medyczny, ale sobie właśnie uświadomiłam, że byłaby to biografia ....
poniedziałek, 11 czerwca 2018
Jeżyki
Jestem, żyję (jeszcze). Nie wiem jak długo, jeszcze - jak każdy z nas wszak tego nie wie, raczej nikt nie planuje. Choć przyznać się muszę, że w zwiazku z moją sytuacją, jak pisałam dwa wpisy wstecz, rózne mysli pełzają po głowie. Ot życie.
Tak się odzywam, co by poinformować.
Zachęcam do żywego kontaktu ze mną.
No co?? real mnie wciąga coraz bardziej. Te jego smutki, radości i żale. Ot po prostu życie.
Wszystko możecie wyczytać u mnie na blogu, na tym i tym poprzednim.
Ja nie krowa, poglądów nie zmieniam. Siebie też nie zamierzam ;-)
Wciąż jestem za równouprawnienieniem, antykoncepcją, aborcją, eutanazją-ogólnie chodzi o wolny wybór.
SM wciąż jest nieuleczlne, zupełnie jak głupota, choć podobno można mieć na nią immunitet, wtedy nie płacą za myślenie ;-) (zasłyszane dziś w markecie)
No generalnie jak się odezwiecie pójdziemy (ja pojadę :-P, na piwo. A co tam żyje się raz i gnije się raz, choć nie każdy ;-)
Dla wszystkich, którzy lubią fotografię i zabawię z nią, a przy tym smacznie zjeść zapraszam :-)
Dziękuję Magdo <3 :-D
No to misiaczki bajo Wam
Do następnego (chyba)
czwartek, 12 kwietnia 2018
komu działkę??? a cztery ??????
Jestem, jestem.
Pamiętajcie, brak wiadomości - dobra wiadomość.
Wiosna przyszła, zieleni się, maj za progiem.
Uwielbiam maj. Niektórzy się wtedy pobierali, niektórzy umierali, ale przyznać jak co roku muszę NAJPIĘKNIEJSZY miesiąc dla mnie :-)
Żyję, pracuję, choruję, kocham, kochana jestem, szczęśliwa żem, ino takiej werwy mi brak. (typowe objawy depresji???)
Co tu Wam będę farmazonić. Ministrowi naszemu takiemu jednemu nie starczało do pierwszego, a mnie jakoś starcza (jeszcze).
Żyję od spłaty kredytów, do następnej ich spłaty. MASAKRA.
Mało rzeczy mnie cieszy
Ciekawe jak długo dam radę ciągnąć??(jakiś czas z pewnością)
Kończy się czas 1%, mnie nawet wsyd jest się przypominać
(info po prawej).
Dzięki Wam przecież żyję.
![]() |
| To ten poprzedni, z npowym nie mam ładnego zdjęcia...... |
spisują się fantastycznie, ale grunt, że po twarzy nic nie widać ;-)
Gdyby się sprzedała/sprzedały byłoby lżej....
![]() |
| Wszystkie z WZ |
![]() |
| 112/2 - 112/4 |
czwartek, 28 grudnia 2017
MARAZM
Nie mam ochoty pisać, tak naprawdę na niewiele (na nic?).
Najchętniej to bym spała, jak śpię to otula mnie szczelnie takie gęste coś, nie myślę (a z tym to zawsze mi się wydaje ;-) ponoć to już połowa sukcesu ;-)
Tak sobie wspominam tą radość, to niedowierzanie jak odebrałam wózek, tą szaloną radość i frajdę, to powolne, rozkładanie skrzydeł, to niedowierzanie..........
Ileż ja mogłam???
Mogłam pójść do pracy !!!!
Znów niedowierzanie - JA MOGĘ
Jak wszystko się pięknie wykluwało, zmiana auta, z volvo na kangoo, potem decyzja, kredyt, Chrysler T&C.
Przecież ja nikomu nie zabrałam, jeszcze bankowi zarobić dałam, dawać kasę będę przez najbliższych kilka lat.
Wózek w aucie, 5 osób na pokładzie, rodzinne wyjazdy i ja zawsze z moimi "nogami" obok. Ot PO PROSTU ŻYCIE, a może AŻ??
Jak ja dopieszczałam każdą śrubeczkę, szmateczkę, naklejeczkę.
Jak mi coś nie grało, to uparcie zażarcie szukałam, naprawiałam moje auteczko.
Wózek moja pieszczota, wszystko na miarę moją szyte, sens życia.
Mówicie mi: to tylko urządzenia, to tylko sprzęty..........
Mnie zabrali życie. CHĘĆ, RADOŚĆ, tego mojego pazura.
Nie mogę sobie poradzić.
Dwa tygodnie zamknięcia w domu zrobiło swoje.
Okno na świat na blok na przeciwko.
Tiaaaa, jest jeszcze to wirtualne,ile można w internecie siedzieć, jak się nie chce pisać........
Wiem,wiem tyle ludzi chce mi pomóc i pomaga, aż strach pomyśleć co było gdyby Was nie było..........
Bo ja dla Was muszę, będę się trzymać.............
Oj doła łapię ogromniastego.

Pamiętacie tę moją ulotkę:
JA NIE CHCĘ BYĆ - JA CHCĘ ŻYĆ !!!!
Ktoś do urwy nędzy zabrał mi to życie!!!!!
Były trzy najczęściej powtarzane komentarze:
- Oby im u samej dupy nogi upierdoliło (u siebie jestem to mogę)
- Karma wraca
- Teraz to nawet złodziej kodeksu/honoru swojego/ nie ma
Nie chce mi się wyjść do sklepu (aaaa no tak nie dojdę :-/
Po ciuchy?? po co mi nowe po domu.
Sylwester?dzień jak co dzień.
Do fryzjera?? po co jak są przetłuszczone to nie przeszkadzają
Nie chce mi się nic.
Idę spać - wtedy mi najlżej, oby nic się nie śniło
BAJO










