Cześć misie, pysie ;-)
Lato się zbliża, wielkimi, ogromnymi krokami.
Czuję to w powietrzu.
Się nie mogę doczekać.
Słońca, słońca, słońca.
Jakoś tak od razu lżej na duszy.
Jak wiecie, ja to z tych ciepło-lubnych.
Takie 30 stopni w cieniu, to są moje klimaty.
To nic, że się może ze mnie wytapiać, ale krew od razu szybciej w żyłach płynie. Taki naturalny rozrzedżacz ;-)
Już, już za chwile , już za momencik.......
Pazurki trza przygotować.
A ja nie wiem co modne w tym sezonie ;-)
U mnie powolutku, pomalutku.
Ostatnio non stop po lekarzach z maużonkiem mym jedynym, najukochańszym, się "włóczymy"
Ano w pewnym wieku tak to już jest.
Termin do kardiologa to luty 2016, juppi ;-)
Rezonans - wcześniej, styczeń 2016
W obliczu bezpłatnej służby zdrowia, jak się chce jako tako funkcjonować, należy udać się na wizytę odpłatnie (za 2 dni;-)
Aby chorować trzeba mieć zdrowie i pieniądze.
Skąd to znamy..........
Każdy ma jakieś hobby.
Zdarzają się porady typu, że ktoś w internetach wyczytał, że bezdomnym i pijakom, to za darmo wykonają.
Baaaaa, widać szczwany odkrywca, sytuacji od kilku lat istniejącej w PL się znalazł ;-)
Poza tym żyje nam się superacko. Bo się żyje, pełną gębą i cycami :-D Oprócz wakacji (przecież jest nieśmiertelny autostop) nigdzie się nie wybieramy i wyprowadzać się nie zamierzamy :-D :Pd
Cykl uroczystości i rocznic, wcale, a wcale się nie skończył. Nawet chyba nie zamierza.
A to lata ktoś kończy, a to życie w stanie zaczyna ;-) W sumie jak to górale mawiają, że są głupi, głupsi i żonaci ;-) A co ma im być lepiej niż nam;-)
Trza jeszcze tylko zaproszenie odebrać, bo młodzież teraz wygodna, żeby nie powiedzieć wygodnicka-leniwa.
Nie ma roznoszenia zaproszeń, teraz się zostawia odpowiednio u rodziców przyszłej młodej/młodego i odpowiednio się odbiera.
A że u nas taki zapitol, że nie ma czasu załadować ;-) to i nie było jakoś po drodze (od stycznia) okazyji co by odebrać.
Ciekawe czy inni się powyrabiali ??? Pocztą wysłać było, ale to nie ja się w inne stany wybieram ;-) Ja tam ino pić będę, mineralną oczywiście :-)
No i już wiecie co u mnie.
Jak zawsze nie ma żeboli, a swoją drogą nie wiem, czy ktoś widział żebola ;-)
Głowa do góry, pierś do przodu wypięta, byka za rogi o heja do przodu :-)
Co do moich chorobowych stanów zdrowia, życie jest nieprzewidywalne.
Jest super.
Bo bo jak Jerzy niedomaga, to mnie sił życie dokłada :-)
Średnia analityczna wciąż ta sama.
Wszystkiego dobrego dla Was wszystkich dzieciaków.
Pielęgnujcie te dzieciaki w swoich duszyczkach.
Wciąż szczęśliwa, kochająca i kochana Yoana
Paaaaaa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autostop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autostop. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 czerwca 2015
czwartek, 5 lutego 2015
:-)
cześć
Jestem, żyję, mam się dobrze :-)
Jak to ja.
Na przekór i pod prąd ;-)
Nie będzie zbytnich relacji z mego życia ( tiaaaa, jak by wcześniej były :-P Obecnie znajdujemy się rodzinnie poza granicami RP, do końca ferii (Uckich ferii ten stan się utrzymie).
Najlepsze z tego, że aby dostać się do tych granic i poza te granice, z pierworpdnym i jedynym dziecięciem mym, dostałyśmy się via auto stop :-D
Boskie i cudowne uczucie.
Wszelkie ograniczenia tkwią li tylko i wyłącznie w naszej głowie.
To tak jak z tym szczczęściem - chcesz być szczęśliwym, to po prostu nim bądź.
No i wychodzi na to, że nie mam więcej zbytnio ;-) do dodania.
Kule trza zakupić, o wózku inwalidzkim czas zacząć intensywniej myśleć i heja byka za rogi, i byle, wciąż do przodu (oczywiście pierś i broda w odpowiedniej pozycji, najsamprzód ;-)
Co swoje pobuczałam, to poryczałam. Tak sobie po prostu ;-) tak dla jaj co by śmieszniej było ;-) :-P
Zęby i pośladki mam po to,żeby je zaciskać
PA PA mówi Wam ta szczęśliwa
Jestem, żyję, mam się dobrze :-)
Jak to ja.
Na przekór i pod prąd ;-)
Nie będzie zbytnich relacji z mego życia ( tiaaaa, jak by wcześniej były :-P Obecnie znajdujemy się rodzinnie poza granicami RP, do końca ferii (Uckich ferii ten stan się utrzymie).
Najlepsze z tego, że aby dostać się do tych granic i poza te granice, z pierworpdnym i jedynym dziecięciem mym, dostałyśmy się via auto stop :-D
Boskie i cudowne uczucie.
Wszelkie ograniczenia tkwią li tylko i wyłącznie w naszej głowie.
To tak jak z tym szczczęściem - chcesz być szczęśliwym, to po prostu nim bądź.
No i wychodzi na to, że nie mam więcej zbytnio ;-) do dodania.
Kule trza zakupić, o wózku inwalidzkim czas zacząć intensywniej myśleć i heja byka za rogi, i byle, wciąż do przodu (oczywiście pierś i broda w odpowiedniej pozycji, najsamprzód ;-)
Co swoje pobuczałam, to poryczałam. Tak sobie po prostu ;-) tak dla jaj co by śmieszniej było ;-) :-P
Zęby i pośladki mam po to,żeby je zaciskać
PA PA mówi Wam ta szczęśliwa
niedziela, 10 sierpnia 2014
Sieroty jedne ;-)
Cześć, cześć i jak zwykle Wam powtarzam, że brak wiadomości to dobra wiadomość.
Все в порядке
Oj tam, oj tam bo my takie beździetne ;-).
No nie tak na co dzień, przecież wiecie i mnie znacie. Nawet kota nie mamy ;-)
Dziecię miało pięciogodzinne lądowanie w domu i że była w domu to już tylko wspomnienie.
Już ją wessało tamto podhalanskie powietrze.
Ech była na koloni przecie, ale niech szlag trafi takie kolonie, w sumie te kadre. Przez 2 tygodnie niemal dzień w dzień mi płakała prawie co by ją zabrać.
Szkoda tej kasy, kadra do dupy była, inaczej tego nazwać nie można. Mogę jednym słowem opisać:
Ż E N A D A
Co z tego, że dofinansowanie z UMŁ, co z tego, że ZHP organizatorem, jak dziecko zniesmaczone.
Mój ulubiony teks wychowawcy do dziewczynek w łazience ok. 23. "No wypad mi stąd" albo rano w pokoju "Co to za burdel tutaj?" Pomijając fakt, że przy upale ponad 30 stopni dzieciaki nie miały dostępu do wody.
Tak wiem, wiem napiszę , gdzie trzeba..........
Na osłodę to było to że pod sam koniec dzieciaki się zintegrowało więc przy rozstaniu były lekkie łezki.
Nie miała na nie czasu w sumie bo od samego początku koloni było wiadomo, że jedzie na Tatary.
No i poszło. Pralka wirowała na 1000 obrotów na minutę, prasowanie, dosuszanie pod wiatrakiem, w plecak i pojechali, znaczy się ..ła ;-)
No i tam ją wessało, znaczy się Все в порядке.
A z tej koloni potrafiła kilka razy na dzień dzwonić.
No i te festyny.........(Ząb, Bustryk, Poronin i gdzie indziej ;-)
Niech się cieszy, niech hula i szaleje, bo przecie ten wiek na szaleństwa i głupoty.
No i my znów takie beździetne, bo kot u swej matki chrzestnej.
No to jak wszyscy to wszyscy, starsi też ;-) bym chciała interesik mały załatwić ;-)
Kręci mnie niesamowicie autostop, ale to już wiecie.
O kręci mnie taka bajka.
Echhhhhhhhh superacko.
Póki co my tak niesmiało po Polsze.
Może uda mnie się na mazury w tym roku, może...(tam tez
Qrka tylko trzeba mieć czas, ale może się uda cosik wykroić w przyszłym tygodniu.
Napięty mamy w te wakacje czas, a wakacji wcale niemal.
Fajnie, że choć dziecię nasze brykać będzie i to cały miesiąc.
A całą Polskę od morza do tatr bryknęła jednej doby :-)
Ależ ja z niej dumna, ech moja cygańska krew buzuje w żyłach, a że geny jidysz robią swoje. Gna ją w świat niewielkim kosztem :-)
Bo niewiele do szczęścia potrzeba wszak.
Wystarczy szczęśliwym chcieć być :-D
Bajo Waćpaństwo
Все в порядке
Oj tam, oj tam bo my takie beździetne ;-).
No nie tak na co dzień, przecież wiecie i mnie znacie. Nawet kota nie mamy ;-)
Dziecię miało pięciogodzinne lądowanie w domu i że była w domu to już tylko wspomnienie.
Już ją wessało tamto podhalanskie powietrze.
Ech była na koloni przecie, ale niech szlag trafi takie kolonie, w sumie te kadre. Przez 2 tygodnie niemal dzień w dzień mi płakała prawie co by ją zabrać.
Szkoda tej kasy, kadra do dupy była, inaczej tego nazwać nie można. Mogę jednym słowem opisać:
Ż E N A D A
Co z tego, że dofinansowanie z UMŁ, co z tego, że ZHP organizatorem, jak dziecko zniesmaczone.
Mój ulubiony teks wychowawcy do dziewczynek w łazience ok. 23. "No wypad mi stąd" albo rano w pokoju "Co to za burdel tutaj?" Pomijając fakt, że przy upale ponad 30 stopni dzieciaki nie miały dostępu do wody.
Tak wiem, wiem napiszę , gdzie trzeba..........
Na osłodę to było to że pod sam koniec dzieciaki się zintegrowało więc przy rozstaniu były lekkie łezki.
Nie miała na nie czasu w sumie bo od samego początku koloni było wiadomo, że jedzie na Tatary.
No i poszło. Pralka wirowała na 1000 obrotów na minutę, prasowanie, dosuszanie pod wiatrakiem, w plecak i pojechali, znaczy się ..ła ;-)
No i tam ją wessało, znaczy się Все в порядке.
A z tej koloni potrafiła kilka razy na dzień dzwonić.
No i te festyny.........(Ząb, Bustryk, Poronin i gdzie indziej ;-)
Niech się cieszy, niech hula i szaleje, bo przecie ten wiek na szaleństwa i głupoty.
No i my znów takie beździetne, bo kot u swej matki chrzestnej.
No to jak wszyscy to wszyscy, starsi też ;-) bym chciała interesik mały załatwić ;-)
Kręci mnie niesamowicie autostop, ale to już wiecie.
O kręci mnie taka bajka.
Echhhhhhhhh superacko.
Póki co my tak niesmiało po Polsze.
Może uda mnie się na mazury w tym roku, może...(tam tez
Qrka tylko trzeba mieć czas, ale może się uda cosik wykroić w przyszłym tygodniu.
Napięty mamy w te wakacje czas, a wakacji wcale niemal.
Fajnie, że choć dziecię nasze brykać będzie i to cały miesiąc.
A całą Polskę od morza do tatr bryknęła jednej doby :-)
Ależ ja z niej dumna, ech moja cygańska krew buzuje w żyłach, a że geny jidysz robią swoje. Gna ją w świat niewielkim kosztem :-)
Bo niewiele do szczęścia potrzeba wszak.
Wystarczy szczęśliwym chcieć być :-D
Bajo Waćpaństwo
sobota, 2 sierpnia 2014
Wrócilimy
Hay, hey, elloł :-)
Wróciliśmy
Baaaa i to jak .
Zeszliśmy z tatarów do Dunajca do tęczowego mostu i tam, po kilkunastu minutach, w tym po kilku minutowej pogawędce ze znajomym (pozdrowienia dla Pawła :-) Georg (mój maużonek;-) mówi, choć kiwają na nas. No i tak po raz pierwszy w karierze mej stopowej, to na mnie kiwnęli i to ludzie jadący do Łodzi :-) Rany autokar !!! pełen młodzieży.
Nawet nie zdążyłam cyknąć foci z tabliczką na trasie więc była zdeczko później :-D
Były tańce , śpiewy, jedzenie czekolady na czas (w 33 stopniach;-)
Nie dostałam autoryzacji więc musicie sobie wyobrazić :P
Nasze kilkudniowe wakacje dobiegły końca, eeeeeeeeee tam gadanie
Autostop to życie !!!!!!!!!!!
Cmokasy
Idziemy spać
Wróciliśmy
Baaaa i to jak .
Zeszliśmy z tatarów do Dunajca do tęczowego mostu i tam, po kilkunastu minutach, w tym po kilku minutowej pogawędce ze znajomym (pozdrowienia dla Pawła :-) Georg (mój maużonek;-) mówi, choć kiwają na nas. No i tak po raz pierwszy w karierze mej stopowej, to na mnie kiwnęli i to ludzie jadący do Łodzi :-) Rany autokar !!! pełen młodzieży.
Nawet nie zdążyłam cyknąć foci z tabliczką na trasie więc była zdeczko później :-D
Były tańce , śpiewy, jedzenie czekolady na czas (w 33 stopniach;-)
Nie dostałam autoryzacji więc musicie sobie wyobrazić :P
Nasze kilkudniowe wakacje dobiegły końca, eeeeeeeeee tam gadanie
Autostop to życie !!!!!!!!!!!
Cmokasy
Idziemy spać
środa, 30 lipca 2014
OkiDoki
Melduję posłusznie, że wszystko idzie zgodnie z planem :-D Przemieszczamy się sprawnie, a co najważniejsze zaliczamy kolejne wyznaczone przez się cele :-) Towarzystwo super-hiper. Pozdrawiam wszystkich, którzy wsponagają naszą szaloną podróż, no i tych co z zadziwienia wyjść nie mogą, że się nam udaje :-D w ten sposób podróżować i że ja daję radę tak podróżować :-)
Zawsze powtarzam, że wystarczy tylko chcieć, a ograniczenia siedzą tylko w naszej głowie.
Dobra kończyć trza i do roboty.
Chociaz ja uważam, że robota to głupota. ...;-) ale czasem trza ;-) choć poudawać ciut ;-)
Paaaaa
poniedziałek, 28 lipca 2014
telegraficzny
A u mnie wciąż jak w kołowrotku lub na karuzeli, lub jak w kalejdoskopie - dla każdego coś miłego, wybierajcie, przebierajcie ;-)
No dzieje się, dzieje.
No jak to u mnie, jak nie urok to sraczka, albo przemarsz wojsk.
Z tego wszystkiego to z wojskiem sobie radzę, urok też nie straszny, ale za to z dupą to nie ma żartów, oj nie.
No z tym posraniem to tak jest, tu o teraz i natychmiast, a jak chciałam być cwańsza to musiałam korytarzana klatce schodowej myć, przedpokój, całą łazienkę, no i siebie pod szlauchem, o butach nie wspomnę.
Nie ma się co rozczulać. Za pierwszym razem ryczałam jak bóbr, teraz to rutyna ;-)
Przez ostatni miesiąc kursowaliśmy tak między domem w Łodzi a domem na działce na wsi.
W takie upały łono natury z odrobiną survivalu nikomu nie zaszkodziło.
Z brudu przecież nikt nie umarł, a od świeżego powietrza to cała armia Napoleona padła wszak ;-)
Jak sobie wody wiadrem ze studni nie wyciągniesz, to nie będziesz pił, ale najpierw napal w piecu (heloł, 30 st. w cieniu;-) i se zagotuj.
No ale prąd już był.
A i jakie jeżyny. Słuchajcie przez 2 godziny (razem z wielkim obżarstwem) całe wiadro (8 kg-zważyliśmy) żeśmy zebrali (nie licząc co w brzuchach;-)
Efektem jest 10 litrów galaretki, soku, marmolady (cholera wie co to wyszło, ale smakuje nieziemsko;-)
Rany i zadrapania na ciele w ciągu tygodnia powinny się wygoić i zniknąć;-)
Ale za to jakie ciasto pyszne było:-)
A że ja usiedzieć w miejscu z rękoma pod tyłkiem nie potrafię więc tak mi zeszło.
Sorry Was bardzo, ale jak już chciałam pisać, to zasypiałam.
Dziś mam ten wyjątek potwierdzający regułę, spać nie mogę ;-)
Pewnie dlatego, że pierworodne dziecię na kolonie pojechało, wiecie taka zbieranina dzieciaków,niezbyt zorganizowana, z całego miasta. O 5 rano zadzwoniła w bardzo ważnej sprawie (że i czemu się ładowarka do baterii do aparatu zepsuła;-) Wiem, że mam pewne bliżej niezidentyfikowane wiedźmie zdolności, ale ładowarka na 400 km, hmmm, muszę poćwiczyć.......
Co jeszcze, co jeszcze się zdażyło?
AAAAAAA
Byliśmy zaproszeni na 40-te urodziny kuzyna maużonka.
Wiecie jak było superosko. Boombastycznie.
Zdjęć nie pokaże ani filmów nie udostępnie. Wiecie jak to jest, wstyd opowiadać, ale jest co wspominać :-)
Jak mi się przypomni co było, to Wam opowiem. Ale ja się tam nie żyję wspominkami ino do przodu.
No z tym bykiem. Heja i byka za rogi i do przodu ;-)
Skoro niemalże ze smyczy spuszczeni (zupełnie jak nasze dziecko, nie wiem czy chcę wiedzieć czemu do 6 rano nie spała). Żeśmy się spakowali, minimalistycznie i w drogę :-D
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A podróżować będę , a sztuką teraz dla nas to zatankować.
Oj tam musimy pewne sprawy pozałatwiać i już.
Nie zdążymy wszędzie tam gdzie byśmy chcieli, ale co ma wisieć nie utonie:-)
Tak z gruntu zdrowotnego to nie wiem ile ważą ludzkie migdałki, ale bez nich czuję się jak uskrzydlona.
Generalnie w gardzieli mej wszystko w jak najlepszym porządku, chociaż wydrzeć, ziewać i śpiewać (może to i lepiej dla społeczeństwa) tak konkretnie jeszcze nie mogę. Zostało mnie tylko gitarrrraaa;-)
Ogólnie 50% normy przybyło :-)
Na opowiem Wam o moim kocie i kota pokażę (tu w rodzinie panuje kwestia sporna czyj on) ale on jest mój ;-)
Taki to ważny: myszołowca, myszotreser, myszożerca, całymi nocami po wsi łazi, ale sra i siusia do kuwety w domu
Kot maksymilian z samego miasta Łodzi pochodzi, kot łowny
To tak w telegraficznym, tyllle co u mnie.
Do zobaczenia na trasie :-D
Bajo moi mili
No dzieje się, dzieje.
No jak to u mnie, jak nie urok to sraczka, albo przemarsz wojsk.
Z tego wszystkiego to z wojskiem sobie radzę, urok też nie straszny, ale za to z dupą to nie ma żartów, oj nie.
No z tym posraniem to tak jest, tu o teraz i natychmiast, a jak chciałam być cwańsza to musiałam korytarzana klatce schodowej myć, przedpokój, całą łazienkę, no i siebie pod szlauchem, o butach nie wspomnę.
Nie ma się co rozczulać. Za pierwszym razem ryczałam jak bóbr, teraz to rutyna ;-)
Przez ostatni miesiąc kursowaliśmy tak między domem w Łodzi a domem na działce na wsi.
W takie upały łono natury z odrobiną survivalu nikomu nie zaszkodziło.
Z brudu przecież nikt nie umarł, a od świeżego powietrza to cała armia Napoleona padła wszak ;-)
Jak sobie wody wiadrem ze studni nie wyciągniesz, to nie będziesz pił, ale najpierw napal w piecu (heloł, 30 st. w cieniu;-) i se zagotuj.
No ale prąd już był.
A i jakie jeżyny. Słuchajcie przez 2 godziny (razem z wielkim obżarstwem) całe wiadro (8 kg-zważyliśmy) żeśmy zebrali (nie licząc co w brzuchach;-)
Efektem jest 10 litrów galaretki, soku, marmolady (cholera wie co to wyszło, ale smakuje nieziemsko;-)
Rany i zadrapania na ciele w ciągu tygodnia powinny się wygoić i zniknąć;-)
Ale za to jakie ciasto pyszne było:-)
A że ja usiedzieć w miejscu z rękoma pod tyłkiem nie potrafię więc tak mi zeszło.
Sorry Was bardzo, ale jak już chciałam pisać, to zasypiałam.
Dziś mam ten wyjątek potwierdzający regułę, spać nie mogę ;-)
Pewnie dlatego, że pierworodne dziecię na kolonie pojechało, wiecie taka zbieranina dzieciaków,niezbyt zorganizowana, z całego miasta. O 5 rano zadzwoniła w bardzo ważnej sprawie (że i czemu się ładowarka do baterii do aparatu zepsuła;-) Wiem, że mam pewne bliżej niezidentyfikowane wiedźmie zdolności, ale ładowarka na 400 km, hmmm, muszę poćwiczyć.......
Co jeszcze, co jeszcze się zdażyło?
AAAAAAA
Byliśmy zaproszeni na 40-te urodziny kuzyna maużonka.
Wiecie jak było superosko. Boombastycznie.
Zdjęć nie pokaże ani filmów nie udostępnie. Wiecie jak to jest, wstyd opowiadać, ale jest co wspominać :-)
Jak mi się przypomni co było, to Wam opowiem. Ale ja się tam nie żyję wspominkami ino do przodu.
No z tym bykiem. Heja i byka za rogi i do przodu ;-)
Skoro niemalże ze smyczy spuszczeni (zupełnie jak nasze dziecko, nie wiem czy chcę wiedzieć czemu do 6 rano nie spała). Żeśmy się spakowali, minimalistycznie i w drogę :-D
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A podróżować będę , a sztuką teraz dla nas to zatankować.
Oj tam musimy pewne sprawy pozałatwiać i już.
Nie zdążymy wszędzie tam gdzie byśmy chcieli, ale co ma wisieć nie utonie:-)
Tak z gruntu zdrowotnego to nie wiem ile ważą ludzkie migdałki, ale bez nich czuję się jak uskrzydlona.
Generalnie w gardzieli mej wszystko w jak najlepszym porządku, chociaż wydrzeć, ziewać i śpiewać (może to i lepiej dla społeczeństwa) tak konkretnie jeszcze nie mogę. Zostało mnie tylko gitarrrraaa;-)
Ogólnie 50% normy przybyło :-)
Na opowiem Wam o moim kocie i kota pokażę (tu w rodzinie panuje kwestia sporna czyj on) ale on jest mój ;-)
Taki to ważny: myszołowca, myszotreser, myszożerca, całymi nocami po wsi łazi, ale sra i siusia do kuwety w domu
Kot maksymilian z samego miasta Łodzi pochodzi, kot łowny
To tak w telegraficznym, tyllle co u mnie.
Do zobaczenia na trasie :-D
Bajo moi mili
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





