Dzień Bry.....
Ja jestem, żyję, póki co ja żyję, a co z moimi kochanymi pojazdami - tego niestety nie wiem.
Trwają czynności operacyjne..........
Ja cały czas wierzę, że się odnajdą.
Tiaaaa, wiem, nadzieja ostatnia umiera.
Działo się dzisiaj, jakby u mnie wcześniej spokojnie było ;-)
Wiarę w życie, w ludzi dzień ten i te poprzednie również przywróciły.
https://panorama.tvp.pl/35257903/dramatyczny-apel-niepelnosprawnej
https://lodz.tvp.pl/35257264/ukradli-samochod-z-wozkiem-inwalidzkim-chorej-na-stwardnienie-rozsiane
Nawet nie sądziłam, że możliwy jest taki odzew i wsparcie dziesiątków tysięcy dobrych aniołów i dusz.
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i za chęć pomocy.
DZIĘKUJĘ.
Ja wciąż mam nadzieję, że się odnajdą........
Zazwyczaj, jak już wielokrotnie mówiłam, nie żałuję niczego w mym życiu, a że się żałuje tego czego się nie zrobiło, a nie tego co się uczyniło, ja mam do siebie żal, że jak jechałam we wtorek i w czwartek do pracy to udało mi się tapicerki nie ubrudzić.
Takie hobby i fetysz miewam czasami, że lubię się z rana wykąpać i wyprać w umywalce na stacji benzynowej.
Jak już zabiegi rehabilitacyjne zaczęły działać i rehabilitanci zrobili mi dobrze palcyma swoimi (zupełnie jak mój fryzmaestro;-), to mi napięcie z lędźwiowego odcinka popuściło a sm się uwydatniło.
Tudzież czułam jak robiłam ;-), inni też czuliby gdybym się nie wykąpała i nie oprała.........
No i na co ja się tak starałam, teraz im by się może larwy wylęgały...........................
Ciekawe co mi los przyniesie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gówno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gówno. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 grudnia 2017
piątek, 9 września 2016
takie tam
Cześć, helołeczka
Zamierzam w kilku żołnierskich słowach, wyjdzie jak ma wyjść.
Nie może być u mnie spokojnie, bez adrenaliny, stresu, defilad wojskowych czy też sraczki ;-)
Ostatnio nawet sobie pomyślałam, że mój organizm, nie umie inaczej i los co rusz mi zsyła to wszystko, abym nie umarła ;-) :P
Zwał, jak zwał - zawsze mogę się położyć i poczekać, aż mnie przysypią.
Tylko, że to tak za nudno - nie umiem, nie potrafię.
Poczekam jak będę im/mu (losowi) się przesypywać w pudełku, na kredensie, przy telewizorze.
Prędzej mnie jednak sami rozsypią .....;-)
Jak zwykle, na klatę wszystko, a cienie przeszłości, niech sobie pełzają i pełzają, i pełzają. Nie lękam się ich, a konsekwencje młodości,płochości trza ..... połknąć, jak żabę.....
Póki co raczej na poziomie gówna się utrzymuję, jak nartnik na wodzie..........
Ciekawe, czy mi się i tym razem uda .....
Ponoć prawdziwym zwycięzcą jest ten, który pomimo, że wie, że przegra, walczy dalej. (to chyba z "zabić drozda")
Ja tam zawsze będę sprawdzać ;-)
aaaaaaaa
Jedna sprawa co wisi od kilku/kilkunastu dni. NIe miałam czasu wcześniej, bo żyłam życiem :-)
Dziękuję ogromnie na meile i inne wiadomości, szczególnie te anonimowe, bez podpisu, tchórzliwe ???
Myślcie sobie co chcecie, że jednak niezbyt poważnie to życie traktuje, że nie mam szacunku do choroby ( bu a ha ha), no bo nie mam do czegoś co mnie w gównie, kale, moczu dosłownie tapla.
Tak moi drodzy, sztywnieję od środka, od stóp w górę, ze wszystkimi tego konsekwencjami, no i że się nie boję???
Najpierw klatka piersiowa, płuca, tchawica, przełyk, a potem język jest po drodze............
Boję, że przyjdzie taki czas,że zostanę sama, nie będzie koło mnie nikogo bliskiego ( już mi się me oczęta przecudne pocą;-) w swej niemocy i że przyjdzie taki czas, że mnie się nie będzie chciało, nie będę mieć na to sił by żyć (jak mamie mej :-(
Póki co mi się to w głowie, .upie nie mieści.
Ropnie pokonałam, przeżyłam i wszystko inne, 3 m-ce ponad w szpitalu ciurkiem leżałam, po 2 tyźniach własne dziecię matki nie poznało, z płaczem za plecy Jurkowe się chowało, to teraz nie polegnę, nie mogę, co oni beze mnie poczną? No i obiecałam, że zatańczę na jej weselu (przynajmniej tak jak u Jacka i Iwony)i pomogę jej dziecko wychowywać...........
Jakiś cel musiał być, że Pietrek powiedział mi spod drzwi :a won mnie Ty tu stąd......
No to teraz ja won, odkręcać to wszystko........
Baj
Zamierzam w kilku żołnierskich słowach, wyjdzie jak ma wyjść.
Nie może być u mnie spokojnie, bez adrenaliny, stresu, defilad wojskowych czy też sraczki ;-)
Ostatnio nawet sobie pomyślałam, że mój organizm, nie umie inaczej i los co rusz mi zsyła to wszystko, abym nie umarła ;-) :P
Zwał, jak zwał - zawsze mogę się położyć i poczekać, aż mnie przysypią.
Tylko, że to tak za nudno - nie umiem, nie potrafię.
Poczekam jak będę im/mu (losowi) się przesypywać w pudełku, na kredensie, przy telewizorze.
Prędzej mnie jednak sami rozsypią .....;-)
Jak zwykle, na klatę wszystko, a cienie przeszłości, niech sobie pełzają i pełzają, i pełzają. Nie lękam się ich, a konsekwencje młodości,płochości trza ..... połknąć, jak żabę.....
Póki co raczej na poziomie gówna się utrzymuję, jak nartnik na wodzie..........
Ciekawe, czy mi się i tym razem uda .....
Ponoć prawdziwym zwycięzcą jest ten, który pomimo, że wie, że przegra, walczy dalej. (to chyba z "zabić drozda")
Ja tam zawsze będę sprawdzać ;-)
aaaaaaaa
Jedna sprawa co wisi od kilku/kilkunastu dni. NIe miałam czasu wcześniej, bo żyłam życiem :-)
Dziękuję ogromnie na meile i inne wiadomości, szczególnie te anonimowe, bez podpisu, tchórzliwe ???
Myślcie sobie co chcecie, że jednak niezbyt poważnie to życie traktuje, że nie mam szacunku do choroby ( bu a ha ha), no bo nie mam do czegoś co mnie w gównie, kale, moczu dosłownie tapla.
Tak moi drodzy, sztywnieję od środka, od stóp w górę, ze wszystkimi tego konsekwencjami, no i że się nie boję???
Najpierw klatka piersiowa, płuca, tchawica, przełyk, a potem język jest po drodze............
Boję, że przyjdzie taki czas,że zostanę sama, nie będzie koło mnie nikogo bliskiego ( już mi się me oczęta przecudne pocą;-) w swej niemocy i że przyjdzie taki czas, że mnie się nie będzie chciało, nie będę mieć na to sił by żyć (jak mamie mej :-(
Póki co mi się to w głowie, .upie nie mieści.
Ropnie pokonałam, przeżyłam i wszystko inne, 3 m-ce ponad w szpitalu ciurkiem leżałam, po 2 tyźniach własne dziecię matki nie poznało, z płaczem za plecy Jurkowe się chowało, to teraz nie polegnę, nie mogę, co oni beze mnie poczną? No i obiecałam, że zatańczę na jej weselu (przynajmniej tak jak u Jacka i Iwony)i pomogę jej dziecko wychowywać...........
Jakiś cel musiał być, że Pietrek powiedział mi spod drzwi :a won mnie Ty tu stąd......
No to teraz ja won, odkręcać to wszystko........
Baj
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)